Duchy Komentarz DU Drukuj Email

Buchholz dn.19.08.2015

„Ludzie zawsze myślą na odwrót: śpieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą  zdrowie aby zdobyć pieniądze ,a potem tracą pieniądze ,by odzyskać  zdrowie. Z  troską myślą o przyszłości zapominając o chwili obecnej. W ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości, ani przyszłości. Żyją  ,jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają jakby nigdy nie żyli”

             Słowa Jaima Cohena były pierwszymi ,jakie nasunęły mi się po przeczytaniu „Duchów domu”. Książki? Nie ,właściwie podręcznika…. Bo pierwszą po przeczytaniu odkłada się  na półkę, drugą natomiast czyta się wielokrotnie. Zagląda ,kiedy zachodzi potrzeba. I za każdym razem odnajduje się kolejną istotną myśl.

            Jako osoba nie mająca nic wspólnego ze środowiskiem filozoficznym odnoszę wrażenie, że autorka napisała ją na przekór naszym czasom. Uczłowiecza przedmioty codziennego użytku ,dając im możliwość odczuwania(  radość z użytkowania , nieużytkowane, traktowane jako eksponaty –cierpią) ,w czasach gdy człowiek traktowany jest często przedmiotowo. Jest numerem na liście płac ,który ma przynieść jak największy dochód pracodawcy. Po wyeksploatowaniu zastępuje się go kolejnym.

             Książka skonstruowana na zasadzie pełnego koła. Rozpoczyna się i kończy pięknym przesłaniem do każdego z nas, abyśmy odnaleźli siebie w sobie. Rady jakich udziela Pani Mizińska nie są radami teoretyka  lecz Człowieka ,który wykonał ogromną pracę nad sobą  i stał się silny. Ma dużą świadomość siebie Nie musi walczyć, by odnosić sukcesy, a  Jego porażki  nie świadczą o przegranej.

             Mimo wielu wątków pobocznych ,głównym jest Miłość do Człowieka. Miłość wynikająca z Szacunku, a może Szacunek wynikający z Miłości…Nadanie sprzętom cech ludzkich jest pokłonem w Jego stronę, w trud jaki włożył wykonując je ,zostawiając  w każdym z nich cząstkę siebie…. Szacunek do Tych którzy byli przed nami ,obecnych i Tych ,którzy przyjdą po nas….

              Wątek osobisty ,który pojawia się tu dosyć często ,w moim przekonaniu, nie  ma  cech autobiograficznych. Jest raczej potwierdzeniem słów Epikleta, że nie ważne są wydarzenia lecz nasza reakcja na nie. Każde wspomnienie z dzieciństwa ,które przecież nie musiało być łatwe, jest wręcz celebrowane, sprawia Autorce widoczną radość. Bardziej bolesne przedstawiane są na zasadzie fotografii….. gdzie każdy kadr został wielokrotnie i pod każdym kątem przejrzany.

               „Duchy domu”  nie posiadają  bohatera negatywnego. Każdy ,kogo  można by   dopasować do tego modelu, zostaje błyskawicznie oczyszczony. Natomiast widoczna jest u Autorki nutka nostalgii. Za minionymi czasami? Możliwe….. Chociaż bardziej prawdopodobne, że większa za kołowrotkiem ,którym się w jednym z rozdziałów zachwyca, że nie wysnuwa już pięknej nitki z poplątanej przędzy ,gdyż zamieniliśmy  go na kołowrotek dla chomika… również zbudowany na planie doskonałego koła… tyle ,że rytmicznie biegniemy w nim coraz szybciej do nikąd. Niby większość z nas  chciałaby dotrzeć do samego szczytu Piramidy Maslowa ,a zachowujemy się jakbyśmy wyznawali Prawo Jante.

              Pani Profesor, dziękuję.

         Dorota Urbańska