Zlot 11-12.07.2009 Drukuj Email

Alicja Barcikowska, Agnieszka Niezgoda

Zlot Filozoficzny w Piotrawinie ( 11- 12 .07. 2009)

 

      W dniach 11-12.07.2009 miał miejsce kolejny już Zlot Filozoficzny w Piotrawinie. Pierwszego dnia rozważano o samym pojęciu kultury, jego zakresie znaczeniowym, relacjach między kulturą a cywilizacją, kulturą niską a kultura wysoką oraz o różnych zjawiskach w kulturze współczesnej. Natomiast drugiego dnia swoje referaty prezentowali doktoranci profesor Jadwigi Mizińskiej: Teresy Klimowicz omawiała „Przeklętą świętość – wykluczenie w filozofii Giorgio Agambena", Magdalena Sarnińska – Górecka zaprezentowała „Wykluczone. Wywłaszczone. Wyklęte. Rozważania o obcości cielesnej", Agnieszka Niezgoda „Wykluczenie uczucia braku jako cel  życia konsumenta" a Krzysztof Kaim zastanawiał się „Czy Platon wykluczył poetów z państwa?". Materiały z tej konferencji zostały zaprezentowane w „Sofii", piśmie filozofów krajów słowiańskich.

 

     Piotrawin – niewielka wieś położona nad Wisłą, w województwie lubelskim. Zakątek nie tylko malowniczy, ale i mający swoje tajemnice i legendy. Najsłynniejsza opowieść sięga swymi korzeniami prawdopodobnie XI wieku, kiedy to biskup Stanisław Szczepanowski kupił od szlachcica Piotra Strzemieńczyka wieś Piotrawin. Po trzech latach, kiedy Piotr zmarł, jego krewni zakwestionowali transakcję i zażądali od biskupa Stanisława zwrotu posiadłości. Ponieważ biskup nie godził się na zwrot, pozwali go przed sąd królewski. Gdy nikt z żyjących nie chciał poświadczyć za biskupem, ten powołał na świadka zmarłego męża, by zaświadczył w procesie. I stał się cud. Piotr wstał z grobu i przed królem zaświadczył, że rzeczywiście sprzedał biskupowi swoją wieś. Legenda ta musiała być powszechnie znana, a do języka polskiego przeszły takie frazeologizmy jak: „wskrzesić Piotrowina" – czyli zabierać się do spraw dawno zapomnianych – w końcu Piotr, Piotrowinem zwany, wskrzeszony przez biskupa nie żył już od lat trzech. I drugi zwrot – „wyglądać jak Piotrowin" – być bladym, wyglądać mizernie, chorowicie. Na miejscu tego cudu biskup krakowski kardynał Zbigniew Oleśnicki, skłoniony ogromną popularnością Piotrawina, który stał się ośrodkiem kultu św. Stanisława, ufundował w XV w. kościół murowany na miejsce drewnianej świątyni. Druga niewielka świątynia powstała na przeciwległym brzegu Wisły – na błoniach pod Solcem, gdzie dokonano sądu w sprawie piotrawińskich dóbr. Legenda głosi, że Piotrowin z biskupem Stanisławem przeszli po rzece suchą nogą wzdłuż świetlnej smugi, do dziś podobno widocznej przy odpowiednim poziomie Wisły.

      Czy któryś z uczestników II Zlotu Filozoficznego w Piotrawinie widział tą tajemniczą smugę? Jeśli nie, to przypisać to należy pasjonującym dyskusjom i uczcie intelektualnej, która całkowicie pochłonęła zgromadzonych. Pierwszego dnia zlotu poszukiwali oni duszy narodowej, a szczególnie – duszy niemieckiej, natomiast drugiego dnia tropili pasje i zastanawiali się nad fenomenem twórczości i mistrzostwa. W chwilach wolnych od filozoficznych sporów odbył się również pierwszym mecz zatytułowany: Filozofowie contra reszta świata,

       Zlot rozpoczął się w sobotę 11 lipca, koło południa. Na zaproszenie profesor Jadwigi Mizińskiej przyjechali: jej przyjaciele, koledzy, doktoranci i studenci. Drugi już z kolei Zlot w Piotrawinie ma bowiem charakter poniekąd prywatny. Uczestnicy zapraszani są osobiście, ale też osobiście ponoszą koszta pobytu w sympatycznym ośrodku Zielonej Szkoły. Tym razem zgromadzili się w następującym składzie: prof., Stefan Symotiuk ( UMCS Lublin), prof.. Andrzej Zachariasz  i prof. Grażyna Żurkowska ( Uniwersytet Rzeszowski), prof. Bogdan Banasiak ( Uniwersytet w Łodzi), prof. Piotr Skudrzyk ( Uniwersytet Śląski), , prof. Alina Motycka (PAN),m prof. Tadeusz Kobierzycki ( Akademia Muzyczna Warszawa), prof. Marek Blaszke ( Zamość) , dr Monika Kardaczyńska ( Wyższa Szkoła Umiejętności w Kielcach), dr Mariola Kuszyk- Bytniewska i dr Paweł Bytniewski (UMCS), dr Ewa Hyży (Akademia Medyczna w Łodzi), dr Jakub Wroński (Uniwersytet Wrocławski), Jacek Zalewski, Łukasz Marcińczak, Agnieszka Niezgoda, Alicja Barcikowska, Robert Szymański - doktoranci prof. Jadwigi Mizińskiej oraz Filip Maj i Anita Benisławska – doktoranci prof. Kobierzyckiego. W zajęciach – i w meczu – brały też udział dzieci i młodzież z Kamienia: Krzysztof Dzierżak, Mateusz Sochalski, Norbert Jastrzębski, Edyta Jakubczyk i inni.

   Uciekając przed chmarami komarów uczestnicy udali się do salki konferencyjnej.

       Pierwszy referat pt. „Oddzielenie myśli od bytu" Uwagi /1945/, Bogdana Suchodolskiego (1903-1992) został wygłoszony przez  dr hab. Tadeusza Kobierzyckiego. Był on prezentacją tekstu  Dusza niemiecka w świetle filozofii przedstawiającego  rezultaty 30-letnich obserwacji krajów europejskich i rozważań nad kluczową rolą Niemiec w przyczynieniu się do wybuchu II wojny światowej, jakie przeprowadził B. Suchodolski.

B. Suchodolski pochodził z Sosnowca. Wiele lat swojego życia spędził więc w otoczeniu Polaków i Niemców zamieszkujących tereny Śląska, tam też  rozpoczął swoją naukę. Kolejne uczelnie, na których uzupełniał swoją edukację to Uniwersytet Warszawski,  Uniwersytet Jagielloński i Uniwersytet w Berlinie. Czas  pracy w bibliotece w Raperswilu służył także pogłębianiu wiedzy.

W latach 1938-39 B. Suchodolski pracował jako kierownik zakładu pedagogiki na Uniwersytecie Lwowskim. Po wybuchu II wojny światowej zamieszkał w Warszawie, tam spędził lata okupacji i zamieszkiwał później do końca swojego życia. W czasie okupacji niemieckiej, ukrywając się pod pseudonimem „Jadźwing", B. Suchodolski wydał broszurę zatytułowaną „Skąd i dokąd idziemy?" będącą  przewodnikiem po zagadnieniach kultury współczesnej i określająca metody kształcenia przyszłych elit powojennych Polski.

T. Kobierzycki dokonał studium B. Suchodolskiego przez pryzmat tekstów powstałych zarówno w czasach zaborów, m.in.  jednego z wystąpień K. Twardowskiego,  okresu XX-lecia międzywojennego - w szczególności autorstwa ówczesnych debiutantów na polu filozofii, dzieł fenomenologii niemieckiej (m.in. R. Ingarden) czy prac B. Suchodolskiego powstałych w latach 1945-49 mających na celu odkrycie psychologicznej i pedagogicznej warstwy filozofii niemieckiej. Innym przyczynkiem do jego analizy duszy niemieckiej były teksty filozoficzne powstałe po 1950 roku, dla których inspiracją były poglądy Marksa i Engelsa, Lenina i Stalina, a także Hegla oraz powstałe po 1990 roku opracowania dotyczące filozofii niemieckiej, linii kantowskiej, fichteańskiej i husserlowskiej oraz teksty równoległe zainspirowane egzystencjalizmem Heideggera i Jaspersa oraz konfrontowane personalizmem.

      W referacie został omówiony wstęp oraz wszystkie rozdziały książki. Były to kolejno: Przeciw racjonalizmowi, Przeciw empiryzmowi, Przeciw religii chrześcijańskiej, Idealizm niemiecki, Egzystencjalizm, Prawda i fałsz, Dobro i zło, W oczach niemieckich i w oczach europejskich. B. Suchodolski dokonał analizy fenomenu kulturowego, w którym to, co wysokie jest nieodłącznie związane z tym, co niskie.

      W pierwszym rozdziale jest mowa o podejściu Niemców do m.in. takich filozofów jak Kartezjusz,  I. Kant, Spinoza, Paracelsus, J.W. Goethe, A.Schopenchauer.  Kartezjusz, doceniany w innych krajach, szczególnie za swój wkład do racjonalizmu, w Niemczech jest uważany za idealistę i poprzednika I. Kanta. I. Kant z kolei jest postrzegany jako geniusz, który rozwiązuje wszystkie problemy. W racjonalizmie niemieckim brak jest wielkich filozofów.

      Prezentacja drugiego rozdziału wskazuje na Bacona i w mniejszym stopniu D. Huma jako przedstawicieli głównego modelu myślenia niemieckiego. Negatywne odczytanie ich filozofii tworzy bazę dla idealizmu Kanta. B. Suchodolski stworzył kategorię „Bildung der Sein", która stała się późniejszym wytrychem dla filozofii niemieckiej.

      W rozdziale zatytułowanym „Przeciw religii chrześcijańskiej" B. Suchodolski stawia filozofii niemieckiej zarzut braku wybitnych filozofów chrześcijańskich. Niemiecka filozofia nie ma myślicieli takich jak: B. Pascal, I. Newton lub S. Kierkegaard. Doprowadziło to według Suchodolskiego do stworzenia teodycei bez Boga, do zbudowania alternatywnej religii jako filozofii.

      W odniesieniu do kolejnego fragmentu książki T. Kobierzycki zwrócił uwagę na odchodzenie idealizmu niemieckiego od rzeczywistości, oddzielenie myśli od bytu.  Pokazał punkt, w którym powstaje teoria „jaźni", a także cytując autora powiedział, że „duch dziejów" i/ lub „duch świata" kierują historią narodów. Teoria woli („chcenia") otrzymuje status siły i normy dla siebie i innych.

       Kolejnym omawianym zagadnieniem był egzystencjalizm, który w czasach powstania książki B. Suchodolskiego nie był pojęciem tak skrystalizowanym jak dzisiaj. W Niemczech jest on uważany za słabszy wariant materializmu. B. Suchodolski zwrócił także uwagę na postępującą ateizację natury i naturalizację Boga.

       Z rozdziału szóstego autor referatu przedstawił sposób traktowania prawdy jako spontaniczny twór ludzkiego umysłu lub jako rodzaj gry między rozumem praktycznym i rozumem teoretycznym, a także zwrócił uwagę na rosnącą rolę mitu. B. Suchodolski ucieka od psychoanalizy, idzie w stronę kultury. Teoria mitu ma zastąpić kategorię prawdy, typ poznania, przeświadczenie religijne.

       Bazując na rozdziale poświęconym zagadnieniom dobra i zła T. Kobierzycki powiedział, że dla filozofów niemieckich żywy porządek moralny jest Bogiem. Bóg, świat i historia postrzegane są jako tożsame.  Siła jest wyrażana za pomocą moralności.

      W ostatniej części B. Suchodolski zwrócił uwagę na fakt, że Europejczycy i Niemcy nie biorą od siebie nawzajem tego co powinni. Kanta, Fichte i Hegla uważa on za 3 źródła mistyfikacji w filozofii niemieckiej i chorób jej duszy. Jako przykład podaje Heideggera, który jest bardziej ceniony za granicą niż w Niemczech.

Prof.. T. Kobierzycki wielokrotnie przywoływał przy tej okazji znakomitą – w jego opinii – publikację wydaną w serii Lubelskie Odczyty Filozoficzne pod redakcją Honoraty Jakuszko, a poświęconą problemowi „duchów filozofii narodowych", z wielkim uznaniem wyrażając się zwłaszcza o zamieszczonych w niej artykułach Honoraty Jakuszko, Stefana Symotiuka oraz Anny Żuk. Uznał, że kwestia ta domaga się pilnego podjęcia, a lubelska publikacja  winna zostać przypomniana i spopularyzowana adekwatnie do jej wartości.

    Drugi referat wygłosiła doktorantka profesora Kobierzyckiego, mgr Anita Benisławska. Jego tematem był „Charakter narodowy w ujęciu Michała Wiszniewskiego".  Michał Wiszniewski (1794-1865) jest autorem pracy Charaktery rozumów ludzkich. Jest to publikacja uważana za pierwszą polską pracę z zakresu psychologii. Stąd  jej szczególne znaczenie w historii nauki polskiej. Jest to praca, która łączy w sobie poszukiwania epistemologiczne z obserwacjami psychologicznymi. Angielskie, poszerzone wydanie ukazało się w  1853 roku w Londynie pod tytułem Sketches and Characters; Or, the Natural History of the Human Intellects pod pseudonimem James William Whitecross.

W swoim referacie A. Benisławska skoncentrowała się na charakterze narodowym, a więc drugim rozdziale pracy Wiszniewskiego. W wersji polskiej zostało omówione 18 charakterów narodowych, podczas gdy wersja angielska została rozbudowana do 36 charakterów.

Znaczenie charakteru narodowego u Wiszniewskiego oscylujące pomiędzy rasą a narodem i można sprowadzić je do jednego greckiego słowa: Jedno to phylon , któremu Liddell i Scott nadają znaczenie „rasa, plemię lub klasa" po jakim następuje znaczenie drugie: „naród". Phylon oznacza również klasę w królestwie zwierząt. Dopiero słowo φύλον  oddaje całe bogactwo znaczeń, jakie Wiszniewski nadaje charakterowi narodowemu. Wskazuje w nim miejsce poszczególnych grup etnicznych w rozwoju ludzkości, jak i poszukuje ich miejsca w powstałej mozaice etnicznej. Jest to ujęcie narodów w złożonym procesie rozwoju. Pod tym względem książka Wiszniewskiego wychodzi naprzeciw oczekiwaniom zainteresowanego poznaniem świata i jego różnorodnych realiów czytelnika.

Pracę Wiszniewskiego charakteryzuje różnorodność i niestety brak konsekwencji w tworzeniu charakterystyk. Można tu wyróżnić opisy ras egzotycznych, do których w dużej mierze może się odnosić zarzut plagiatu. Wiszniewski niewątpliwie wielu z przedstawicieli opisywanych nacji nie miał okazji obserwować. Opisy wiec nie są efektem jego badań. Są prawdopodobnie wynikiem kompilacji różnych tekstów. Zaletą tych opisów jest dopełnienie panoramy ówczesnej wiedzy antropologicznej. Niektóre opisy są nieproporcjonalnie krótkie.

Definicję charakteru narodowego można odnaleźć w opisach takich narodowości jak na przykład Niemcy. Wiedza o charakterze narodowym wydaje się opierać głównie na analizie literatury i historii tego narodu. Niemcy są w oczach Wiszniewskiego narodem o wielkiej literaturze, zdumiewającym zagłębiem filozofii. Niemcy zmieniają poezję w filozofię i do filozofii wprowadzają poezję. Porównuje Niemcy do pająka snującego nici wiedzy bez końca, bez istoty rzeczy i korzyści z nich płynących. Wiszniewski zauważa, że wiele wysiłku włożyli oni w rozwój myśli metafizycznej, którą autor uważa za śmieci. Porównuje też Niemców z innymi narodami.

Wiszniewski krytykuje Niemców za postawę w okresie Wiosny Ludów – 1848 rok. Niemcy nie przyłączyli się do ruchów narodowowyzwoleńczych, ale dokonywali podbojów. Łączą wyżyny duchowe z wąskimi horyzontami samolubów o zdrowym rozsądku. Wiszniewski pisze wprost, że polityka Niemiec budzi w nim wstręt. Niemców cechuje też zuchwalstwo, przenikliwość, potrzeba podporządkowania przywództwu, tendencja do głębokich badań i filozoficznych rozważań.

Wśród scharakteryzowanych przez Wiszniewskiego narodów nie zabrakło również Polaków. Opisani są oni jako: kapryśni, próżni, gdy odnoszą sukces, skłonni do zawiści, ale łagodnego serca, wielkiego umysłu. Polacy to sarmacki naród, którego przywary czynią go interesującym, ale uniemożliwiają mu dobre prosperowanie. Przejawiają rycerskiego ducha. Polacy to hulacy, łatwo wpadają w entuzjazm i łatwo się zniechęcają, mają tendencje do poświęcenia i mistycyzmu w imię ojczyzny, miłość ojczyzny to polska „ziemska modlitwa", uważają, że dopóki się nie poddali sprawa nie jest stracona, bezskutecznie walczą o niepodległość Polski. Mają większe zamiłowanie do poezji, niż dysput filozoficznych i metafizycznych.

Wiszniewski przytacza wiele podobieństw między Polską i Litwą a Anglią i Szkocją. Zdaniem Juliana Dybca porównanie Polaków z Anglikami było wyrazem patriotyzmu, gdyż  oznaczało podniesienie na wyższy piedestał narodowości polskiej nie posiadającej wówczas swej państwowości. W tym sensie w przekazie Wiszniewskiego Anglicy mieli stać się wzorem dla Polaków, obiektem pozytywnej wyzwalającej i sublimującej fiksacji.   

        Ostatnim wystąpieniem tego dnia był referat pt. „O niektórych antynomiach literatury i władzy/Uwagi Jarosława Iwaszkiewicza o fenomenie niemieckości/", który przygotował mgr Filip Maj., także doktorant prof. Kobierzyckiego.

           Po krótkiej prezentacji sylwetki Iwaszkiewicza autor referatu przeszedł do poszukiwania odpowiedzi na pytanie „co takiego w niemieckości pokochał Iwaszkiewicz?" Podczas swoich rozważań przypomina on o rozdźwięku w postrzeganiu Niemiec przez Polaków, związanym z jednej strony z bolesną przeszłością, a z drugiej z koniecznością uznania dużego wpływu kultury niemieckiej na polską.

 Podał cztery także przykłady postrzegania Niemców w literaturze polskiej:  „Wrażenia" Kazimierza Przerwy-Tetmajera (podkreślenie wspólnych słowiańskich korzeni), „Placówka" Bolesława Prusa (słaba wola, powolność Polaków w opozycji do przedsiębiorczości systematycznym, uporządkowanym Niemcom, „Popioły" Stefana Żeromskiego (podkreślenie odmienności, porównanie Niemiec do mądrze zorganizowanego, wrogiego takim jak Polacy, zakonu), „Noc nad doliną" Mariana Turwida (dialog Polaka z Niemcem, w którym Niemiec wskazuje na brak konieczności 3 wojny światowej gdyż polska gospodarka dąży w stronę kryzysu i  sama siebie zniszczy).

Następnie autor referatu poruszył rolę języka, którą Iwaszkiewicz uznawał za istotny czynnik tworzący i umacniający kulturę, a także krótko przedstawił jego działalność, w okresie międzywojennym,  w organizacjach międzynarodowych i stowarzyszeniach propagujących współpracę kulturalną i idee zjednoczenia. Za przełomowy moment w postawie Iwaszkiewicza wobec niemieckości uważa się zjazd Unii  Intelektualnej w 1927 r. podczas którego poznaje on Stefana George, autora poezji pełnej nacjonalistycznych treści, podejmującego próbę charakterystyki narodu niemieckiego.

Iwaszkiewicz w swoich poglądach podkreśla konieczność rozróżnienia kultury niemieckiej i niemieckiego barbarzyństwa, a dokonując własnej krytyki podkreśla konieczność dokonania krytyki poznawczej a nie emocjonalnej, a więc poszukiwania wytłumaczenia źródeł zbiorowej hipnozy jakiej uległy elity.

Na zakończenie F. Maj dochodzi do wniosku, że kultura niemiecka opierała się na sztukach bardziej metafizycznych, abstrakcyjnych, a nie zmysłowych, wizualnych. Estetyzacja rzeczywistości jest cechą charakterystyczną niemieckiej literatury i filozofii. Z założenia świat niewidzialny ma być piękniejszy od widzialnego. Iwaszkiewicz był zafascynowany mającą swe korzenie w starożytnej Grecji młodzieńczością i siłą męskości, wojną oraz braterstwem. Niepokój budził w nim natomiast kult wodza hołubiony w niemieckiej literaturze i filozofii.

      W dyskusji jako  pierwszy zabrał głos w dyskusji prof. S. Symotiuk, który zwrócił uwagę na zagadnienie psychiki zbiorowej.  Tischner pisał „filozofię po góralsku", czy to znaczy, że istnieje specyficzny dla górali sposób filozofowania? Czy istnieje potrzeba filozofii kobiecej, filozofii pokolenia, klasy społecznej? Powiedział on również, że diagnoza przyjmująca, że faszyzm wyrasta z destrukcji rozumu jest błędna, ponieważ odrzucenie racjonalizmu nie musi oznaczać irracjonalizmu, tylko np. empiryzm, pragmatyzm. Profesor zadał również pytanie czy narody i jednostki powinny dać z siebie wszystko i żyć intensywnie czy żyć długo i spokojnie? A także zwrócił uwagę na fakt, że współczesna psychologia nie mówi o charakterze, mówi o osobowości.

      Prof. Motycka spostrzegła, że prof.  Kobierzycki  złagodził ostrość opinii Suchodolskiego, który w jasny, jednoznaczny sposób nie wyjaśnia czym jest dusza. Uzależnia więc filozofię niemiecką od duszy niemieckiej, a duszę niemiecką od filozofii, stąd nie wiadomo, co jest skutkiem, a co przyczyną. Swoje wnioski Suchodolski podaje w sposób dość dowolny, trzeba znaleźć koncepcję ogólniejszą, ale zbudowanie takiej koncepcji jest trudne. Prof. Motycka powiedziała, że nie można obarczać filozofii winą za holokaust, ponieważ każda filozofia może być wykorzystana ideologicznie, ale to nie ma nic wspólnego z filozofią.

      Prof. G. Żurkowska mówiła o dewaluacji tradycyjnych punktów odniesienia takich jak podmiot, osobowość, jaźń. Suchodolski stawia tezę aksjologiczną już w punkcie wyjścia, tymczasem należało by wypracować czysto teoretyczny sposób definiowania. Obecnie nie istnieje fundament teoretyczny, który pozwalałby badać problem tożsamości narodowej w szerszym kontekście.

      Kolejny głos w dyskusji zabrała prof. J. Mizińska, która zwróciła  uwagę na fakt, że obok siebie może istnieć wiele filozofii. Ponadto poddała pod dyskusję kilka pytań. Skąd się wziął problem poszukiwania ducha filozofii? Czy jest jeden czy wiele duchów filozofii? Czy mówienie o duchu narodowym nie jest bliskie stereotypom? Suchodolski i Wiśniewski mówią o stereotypach – czy bezpiecznie jest filozofii powielać stereotypy?

      Prof. A. Zachariasz stwierdził, że znaczenie takich pojęć jak duch/charakter/stereotyp jest kwestią umowy. Filozofia, w przeciwieństwie do matematyki posługuje się językiem naturalnym, a nie sztucznym, dlatego filozofowanie w danym języku niesie ze sobą określone trudności. Zadaje pytania czy z filozofii niemieckiej wypłynął nazizm a z polskiej wypłynęły rozbiory?

      Zabierając po raz kolejny głos w dyskusji prof. S. Symotiuk stwierdził, że być może przeceniamy rolę filozofii w życiu narodów, możliwe że to jednak religia ma na nie większy wpływ.

      Na zakończenie dyskusji prof. Kobierzycki nawiązał do Ruth Benedict i jej analizy kultury japońskiej, dzięki której udało się zamerykanizować ten kraj, a także zwrócił uwagę, że ciągle nie uwolniliśmy się od stereotypów. Rozmowy o nich pozwolą nam wyjść z nieświadomości, opanować emocje, które budzi w nas „duch niemiecki".

     

      Zloty Piotrawińskie nie mają jeszcze długiej tradycji, ale uczestnicy  wiedzą, że mogą się spodziewać dodatkowych atrakcji. Tak było i tym razem. Po dyskusji otrzymaliśmy – za pośrednictwem profesor Mizińskiej – zaproszenie na mecz filozofowie kontra nie-filozofowie, czyli piotrawińska młodzież. Sprawozdanie z tej niezwykłej potyczki przygotował jej uczestnik - Łukasz Marcińczak.

      Wieczorem zaś, przy uroczystej kolacji miała miejsce jeszcze jedna niespodzianka: prezentacja nowo wydanej książki dedykowanej  profesorowi  Stefanowi Symotiukowi a prezentującej jego koncepcję „Homo inquietus".

                  Drugiego dnia zlotu odbyła się przygotowana przez dr Monikę Kardaczyńską projekcja czeskiego filmu dokumentalnego „Księga rekordów Szutki". Produkcja powstała w 2005 roku i opowiada o życiu największego skupiska Romów na Bałkanach.  Szutka to również miasto rekordów: w filmie kolejno prezentowane są osoby, które w tej miejscowości były w danej konkurencji najlepsze. A jakie to konkurencje? Tu pomysłowość mieszkańców Szutki zdaje się nie mieć granic. Można być mistrzem w kolekcjonowaniu kaset z muzyką, trenowaniu do walk gęsi, hodowli koni czy gołębi albo przeprowadzaniu egzorcyzmów, a nawet w ścieleniu łóżek. W Szutce wszyscy są w czymś najlepsi. Wszyscy są mistrzami.  Film nawiązywał do idei prof. S. Symotiuka , który pod postacią Homo Inquietus- Człowieka niespokojnego propaguje „pasjonaryzm" czyli styl życia polegający na odkrywaniu w sobie i realizowaniu przez każdego innej, właściwej dlań osobistej .pasji.

      Po projekcji rozpoczęła się rozmowa na jego temat. . Jako pierwszy zabrał w niej głos prof. Symotiuk, który odniósł się do pojęcia „pasji". Pasja według niego wymaga systematyczności, a także zdolności do pracy w samotności. Mieszkańcy Szutki zdają się być uzależnieni od widowni, więc czy można w tym przypadku mówić o pasji? Według prof. Symotiuka to bardziej homo ludens niż homo inquietus. Profesor zauważył również, że mieszkańcom Szutki nie przeszkadza brud i nędza, a u obserwatorów zasygnalizował brak zrozumienia dla takiego życia.

      Następnie Prof. Żukrowska powiedziała, że nie można postrzegać mieszkańców Szutki wedle naszych kryteriów, ponieważ dla nich bycie w jakiejś dyscyplinie mistrzem nadawało światu porządek.  Inność nie może być wartościowana negatywnie.

      Dr Ewa Hyży przytoczyła przykład amerykańskiego filmu dokumentalnego „Paris is burning" (1990), opowiadającego o osobach wykluczonych ze społeczeństwa, które całe swoje życie poświęcają przygotowaniu się do perfekcyjnego odegrania jednej roli w przedstawieniu, co nadaje sens ich życiu. Tworzą wokół siebie sztuczny świat, w którym czują się bezpieczni i akceptowani.

      Prof. Mizińska zwróciła uwagę na fakt, że film ten mówi o nieobecności starości – mieszkańcy Szutki, niezależnie od swego biologicznego wieku zachowują wigor i pomysłowość. Profesor postawiła znak równości pomiędzy homo inquietus i homo ludens, a także zaznaczyła, że jeśli człowiek utożsamia się z tym co robi, staje się szczęśliwym.

       Jako kolejny głos w dyskusji zabrał prof. Kobierzycki, który stwierdził,  że mieszkańcy Szutki są geniuszami ciała i cielesności. Są to ludzie, którzy nie umierają, są wiecznie młodzi. Prof. Kobierzycki zwrócił uwagę na osoby prowadzące bardzo intensywny tryb życia, genialnych twórców, którzy żyją bardzo intensywnie. Można ich aktywność i wytrzymałość tłumaczyć działaniem pompy endorfinowej, która – często po ciężkich urazach – zaczyna wytwarzać nadmiar własnej endorfiny, zapewniając ekstazę i znieczulenie.

       Prof. Żurkowska kontynuując ten wątek dodała, że gdy brak jest sytuacji ekstremalnych  w życiu jednostki, nie uruchamia ona ukrytych pokładów swej energii. Tam, gdzie nie ma przeszkód, nie ma też nowych pomysłów.

      Ponownie głos zabrał prof. Kobierzycki, który – nawiązując do muzycznych pasji mieszkańców Szutki - wskazał wadę systemu oceniania w szkołach muzycznych  w Polsce, która dotyczy zawyżania uczniom ocen. W rezultacie prowadzi to do nieadekwatnej, zawyżonej samooceny podopiecznych.  Przytoczył także stanowisko Spinozy na temat choroby – to choroba, ułomność może być czyimś talentem, bo w tym osiąga się najwyższy poziom.

      Alicja Barcikowska postawiła mieszkańcom Szutki zarzut nieadekwatności samooceny. Oceniają oni siebie jako mistrzów świata, podczas gdy ich świat zaczyna się i kończy na Szutce.

       W odpowiedzi na powyższe stwierdzenie prof. Żukrowska powiedziała, że nie możemy im stawiać takiego zarzutu, ponieważ, dla nich ta społeczność jest całym światem.

Podczas dyskusji prof. Kobierzycki dodał także, że należy odróżnić  ścieżkę systemu i  drogi jednostek, a odnosząc się do rzeczywistości magicznej zaznaczył, że dla mieszkańców Szutki może być ona całością, w której doskonale się odnajdują.

       Prof. Żurkowska dodała  jeszcze, że punkt wyjścia ma wpływ na badany przedmiot. Tak  jak człowiek w swoim partnerze lokuje własne wyobrażenia, tak uczestnicy dyskusji  przenieśli swoje oczekiwania na życie bohaterów filmu. Zaznaczyła również, że celem dyskusji powinno być budowanie w miarę neutralnego poglądu. Tam gdzie pojawia się wartościowanie nie ma filozofii.

       Na zakończenie dyskusji zabrał głos prof. Zachariasz przypominając o istnieniu podobnych cygańskich mikrokosmosów na Słowacji. Szczęście jest tam postrzegane na swój sposób, a mistrzem jest ten kto ma najwięcej dzieci. Podsumowując prof. Zachariasz zaznaczył, że ludzie mają w sobie pewną energię, która musi zostać zużytkowana. Często z nadmiaru niespożytkowanej energii rodzi się patologia. Sposobem ujścia tej energii może stać się ograniczony kulturowym mechanizmem  samozachowawczym pasjonaryzm.

 

      Dwa dni minęły szybko, za szybko – jak zwykle, gdy przyjemnie i pożytecznie spędza się czas. Po zlocie pozostało w głowie dużo pytań, dużo więcej niż odpowiedzi jak to bywa przy okazji filozoficznych dyskusji. Mamy też chęć na kolejne spotkania – pomysły na nie zaczęły się już rodzić w trakcie niedzielnych pogawędek. Chcemy rozważyć problem uczuć, tak ważnych dla każdego zwykłego człowieka, a bez których nie może się też pojawić żadna filozofia, mogąca mieć wagę i znaczenie.