Zlot IX - Piotrawin 21-22-05-2011 Drukuj Email

         IX Zlot Filozoficzny w Piotrawinie 21-22.05.2011

Temat: Niepewność a los

Program

1. Jacek Breczko:

    Panorama poglądów na temat losu.

2. Jacek Zalewski:

    Fatum ?

3. Alicja Barcikowska:

    Postawy ludzkie wobec losu.

4. Monika Kardaczyńska:

    Głos w sprawie losu. Los a logos

5. Stefan Symotiuk:

    Edyp- nasz krewny.

6. Ewa Dunaj:

    Czy los można odwrócic ? Analiza wiersza Miłosza ,, Ten świat”

7. Bozena Gujska:

    O mentalności scjentologów z perspektywy humanistycznej.

 

Program artystyczny.

- wieczór w pałacu

- wieczór poetycki Ewy Dunaj

- promocja ,,Asa”

- wywiad Łukasza Marcińczka z Sabina Magierką

- mecz piłki noznej Geronci kontra dzieci

Obecni:

Jadwiga Mizińska

Stefan Symotiuk

Jacek Breczko

Bozena Gujska

Ewa Dunaj

Monika Kardaczyńska

Andrzej Zachariasz

Anna Milczanowska

Paweł Bytniewski

Mariola Kuszyk-Bytniewska

Sabina Magierka

Andrzej Kapusta

Alicja Barcikowska

Piotr Skudrzyk

Pani Lidia

Magdalena Sarnińska-Gorecka

Jacek Zalewski

Łukasz Marcińczak

Wojciech Wojciechowski

Andrzej Sikora

Krzysztof Franciszek Dzierżak

 

O niejawnych związkach filozofii z footballem

Łukasz Marcińczak:

          Człowiek o imieniu Heraklit, narodowości greckiej, choć – jak się później okazało – urodzony w Turcji, zapisał nam w testamencie myśl właściwie paradoksalną, że do każdej rzeki można wejść tylko raz. A jednak nic nie ginie w świecie, wilka ciągnie do lasu, a Ofelię do klasztoru. Hadko mówić, ale zanim zdecydowałem się studiować filozofię (wolny od wahań i deliberacyj), długo myślałem o AWF-ie. Było, minęło, ciało to przecież więzienie duszy, natomiast dusza... Nie zdarzyło mi się nigdy żałować tego kroku, nawet gdy zachodziłem do dentysty, gdzie zawsze trzeba było czekać w długim ogonku (czekając myślałem, że przed każdym dentystą rozpościera się perspektywa o której żaden filozof nie może pomarzyć; skoro człowiek posiada 32 zęby, to dziesięciu ludzi daje już zębów 320, sto osób ma na stanie zębów 3200, a tysiąc istot ludzkich to 32 tysięcy zębów, z których przynajmniej połowa wymaga albo będzie wymagać dentystycznej pomocy. Jeśli dodamy do tego mleczaki, może zakręcić się w głowie). Zupełnie zapomniałem o AWF-ie i jako dyplomowany miłośnik mądrości przyjechałem do Piotrawina na zlot filozoficzny, gdzie znakomitych profesorów sfrunęło tylu, że nawet sławnej szpilki, od której filozofowie, nawet ci niewierzący, rozpoczynają edukację (łepek, diabły, liczenie) nie było gdzie wetknąć. I może wszystko byłoby jak trzeba, gdyby nie słoneczna pogoda, może gdyby padało, ani bym pomyślał, że Heraklit mógł się pomylić – że można wejść do tej samej rzeki po raz drugi. 

          Mateusz, który być może także zostanie filozofem za jakieś piętnaście lat, zagaił, że zdążają do Piotrawina jego koledzy i żeby filozofowie zagrali na nie-filozofów. I wtedy właśnie „zły duch" się we mnie obudził. Otworzył oko i nagle przypomniałem sobie jak w Hiszpanii w puch rozbiliśmy Flamandów z Walonami (Boniek zaliczył hat-trick) i jak Kupcewicz z 30 metrów strzelił Francuzom na trzy-dwa.; potem poczułem „złego" w żołądku, a gdy przeszedł do nóg, wiedziałem, że już się nie cofnę. Całe Arystotelesowskie umiarkowanie diabli wzięli. Dyskusja szybowała w aksjologiczne rejony, a ja – coraz słabiej – walczyłem z przeniewierstwem. Tu samoprezentuje się byt, imperatyw domaga się urzeczywistnienia, a tam...

          Najgorzej, że miałem na nogach buty dobre na pielgrzymkę w Himalaje, i koszulę wyprasowaną troskliwie... Szło jednak o honor, Sokratesa, Hektora, Rolanda... Zatem zebraliśmy się wokół okrągłej napompowanej świńskiej skóry, trochę podobnej do czaszki; scena iście Szekspirowska. Mateusz, napojony u pani prof. Mizińskiej filozofią najlepszego gatunku i ja, trochę niczym Rosenkrantz i Guildenstern. Rywali też było dwóch, na pierwszy rzut oka widać, że ograni, piłkarskie buty, oryginalne klubowe koszulki, oko śmiało patrzące w przyszłość, bo ja najchudszy, a Mateusz najmniejszy. Już nie można się było cofnąć, przez głowę przeleciały mi strzępy myśli mistrza Cogito – masz mało czasu, trzeba dać świadectwo... Ale zanosiło się na Termopile. Zaczęliśmy kiepsko, szybko straciliśmy bramkę pierwszą i drugą. Poczułem wtedy bojaźń i drżenie, co powiedzą profesorowie Symotiuk i Zachariasz jeśli wrócimy na tarczy; Mateusz z pewnością pomyślał, co powie prof. Mizińska, co powie Jędrek... Zaczęliśmy odrabiać straty, dwa-dwa, dwa-trzy, znowu wyrównaliśmy i znowu oni wyszli na prowadzenie. Od stanu cztery-cztery zaczęliśmy się z Mateuszem rozumieć (filozofia potęgą jest i basta!).

          Trzeba rekapitulować – wygraliśmy ten mecz osiem do czterech, miny naszych antagonistów wydłużyły się niczym cienie w porze gdy krowy sprowadza się z rykowiska, trochę wyglądali jak dentyści poddani ekstrakcji. A my z Mateuszem poczuliśmy się prawdziwymi filozofami. Co by jednak nie mówić – warto studiować filozofię. No i tym sposobem niewiele zapamiętałem z uczonych dyskusji, ale ów sympozjon w Piotrawinie uważam za jeden z najbardziej udanych w jakich zdarzyło mi się brać udział. Tak więc może ci starzy Grecy, którzy wymyślili filozofię i olimpiadę, choć wino mieszali z wodą (bo mieli wady, nie ukrywajmy), nie byli do końca tacy barbarzyńcy?

 Zobacz fotoreportaż z meczu

Alicja Barcikowska - Zlot w Piotrawinie / sprawozdanie/