Co Pozosta?o Po Powodzi Drukuj Email

Co pozostaje po Powodzi?

Pantha rei- wszystko p?ynie.

Czy naprawd? wszystko?

I czy na pewno p?ynie?

I : dok?d p?ynie?

I: kto za tym stoi?

*

Najstarsze odkrycie filozoficzne Talesa, zawarte w literalnie dwch s?owach, nabra?o szczeglnego wyd?wi?ku dla osb na r?ne sposoby dotkni?tych Wielk? Powodzi?, jaka mia?a miejsce w czerwcu 2010 roku. Nasza okolica mia?a w?tpliwe szcz??cie sta? si? jej epicentrum. Nazwa Wilkw" znalaz?a si? na oczach i uszach, a przez to i ustach milionw telewidzw w Polsce i zagranic?. Oczywi?cie, Wielka Powd? obj??a o wiele wi?cej wsi i miast, ale skoro my zostali?my wyr?nieni" faktem, ?e zaton??a prawie cala gmina, czyni nas wezwanymi do tego, aby sobie i innym uprzytomni?, co si? w?a?ciwie sta?o - i dalej dzieje. Zarwno z ?ywio?em przyrodniczym, jak te? z ?ywio?em ludzkim.

Zapanowa? nad jakim? , zarwno szcz??liwym, jak i zw?aszcza nieszcz??liwym, wa?nym wydarzeniem, to pozna? i wskaza? jego przyczyny, przebieg i skutki. Mo?na wwczas nie jedynie je zrozumie? a wi?c uj?? teoretycznie, ale te? opanowa? je praktycznie. W przypadku wydarzenia nie-szcz??liwego, postawi? diagnoz? i ustali? terapi?. Prze?ywanie nieszcz??cia bowiem to nie jednorazowy akt, lecz proces przechodzenia przez r?ne jego nieodzowne fazy:

1.zaskoczenia, szoku, fizycznego i psychicznego os?upienia, parali?u wszystkich funkcji umys?owych na rzecz prostych, odruchowych emocji,

2.zag??biania si? i zg??biania cierpienia, jakie poci?ga za sob? widok wszechogarniaj?cej destrukcji,

3.stopniowego odzyskiwania zmys?w, ponownego uruchamiania si? w?adz umys?owych: rozumu, woli, wy?szych uczu?,

4. podjecie aktywno?ci zmierzaj?cej do re-konstrukcji tego, co uleg?o destrukcji b?d? kompletnemu zniszczeniu.

Odnosi si? to zarwno do wszelakich, zw?aszcza ci??kich, tzw. ?miertelnych chorb, jak i do losowych nieszcz??? i z?ych przypadkw, zwanych wypadkami . Zatrzymanie si? na ktrym? ze wst?pnych stadiw grozi popadni?ciem w syndrom ?ony Lota ( skamienienia z rozpaczy), wzgl?dnie Hioba (z?orzeczenie Bogu). Dopiero przebrni?cie owych wst?pnych stadiw sprawia, ze mo?emy otrz?sn?? si? z negatywnych stanw i uwolni? psychiczn? przestrze? ku temu, by mog?y uruchomi? si? rwnie? pozytywne. Chodzi tu o ponowne uelastycznienie sparali?owanych w?adz umys?owych, a wraz z nimi od?ycie Nadziei, chrzestnej matki" twrczego dzia?ania.

*

Nim rozpocznie si? proces intelektualnego, emocjonalnego i praktycznego odzyskiwania strat, stanowi?cych emblemat nieszcz??cia, wcze?niej nale?y odnale?? i dopasowa? w?a?ciwe, adekwatne s?ownictwo. Albowiem to, co zostanie przedsi?wzi?te jako ratunek, zale?y od tego, w jakich kategoriach ujmiemy to, co sprawi?o, ?e go potrzebujemy. Inaczej post?puje si? z chorobami wenerycznymi, gdy potraktuje si? je w kategoriach kary boskiej za rozpust?", zgo?a za? inaczej kiedy uzna si? je za okre?lone jednostki chorobowe". Za pierwszym razem poprzestaje si? na pot?pieniu i samopot?pieniu chorego, za drugim podejmie skuteczne leczenie. Jak st?d dowodnie wynika, dobr terminologii ma tu ewidentnie praktyczne znaczenie.

Zastanwmy si? wi?c, co prze?yli?my niedawno w zwi?zku z wezbraniem i wylaniem wielkiej wody w polskich rzekach, a zw?aszcza w ich Krlowej -Wi?le? Oraz w jakim j?zyku opowiada? o tych prze?yciach. Zale?nie od wyboru jednej z przytoczonych ni?ej centralnych kategorii", zyskamy nieco odmienny obraz ca?o?ci.

W charterze takiego kluczowego poj?cia nasuwaj? si? nast?puj?ce okre?lenia:

Kataklizm

Katastrofa

Kryzys

Utrata

Pora?ka

Walka z Powodzi? i walka ze sob? samym.

Wszystkie one, poza ostatnim, tworz? jeden syndrom Nieszcz??cia, s?owa rozpoczynaj?cego si? od negacji, nasyconego wi?c pot??nym ?adunkiem emocjonalnym o charakterze pejoratywnym. Z poj?ciem powd?" kojarz? si? wwczas nade wszystko takie prze?ycia i reakcje, jak :

-strach, l?k, przera?enie, panika

-strata, utrata, ?al, rozpacz, p?acz, lamentowanie, op?akiwanie

-beznadziejna walka, pora?ka, kl?ska

-za?amanie, depresja, desperacja,

-pretensje do losu, do Boga, do instytucji, do innych ludzi, oglnie poszukiwanie winnych

Wszystkie przytoczone okre?lenia implikowane przez Syndrom Powodzi rozumianej jako Nieszcz??cie, s? prawdziwe i narzucaj? si? niemal automatycznie tak?e tym, ktrzy bezpo?rednio powodzi? nie zostali dotkni?ci a jedynie byli jej naocznymi ?wiadkami, wzgl?dnie widzami i s?uchaczami medialnych relacji.

Na ten stereotyp Powodzi jako Kataklizmu - Katastrofy Kryzysu= Nieszcz??cia", u co wra?liwszych postronnych osb, tak?e niemal automatycznie uruchamia si? inny, symetryczny zestaw stereotypw: - wsp?czucia, empatii, u?alania si? nad ofiarami oraz id?cej za tym ch?ci spieszenia z pomoc? materialn?, medyczn?, psychologiczn? itp.

Ta godna szacunku Lamentacyjno - Pomocnicza postawa podszyta jest, zauwa?my, pod?wiadom? ulg?, ?e nieszcz??cie przydarzy?o si? innym a omin??o nas. Niesienie pomocy staje si? zatem zarwno pragnieniem powetowania strat poszkodowanym, jak te? z?o?enia ofiary" za szcz??cie jej unikni?cia. Rzecz jasna, bywaj? i tacy, ktrzy, powodowani wra?liwo?ci? i odruchem serca, kwapi? si? nie?? pomoc ca?kiem bezinteresownie.

Obie te kategorie ludzi nazwijmy odpowiednio Ratownikami i Pomocnikami.

Dla precyzji: Ratownicy to zawodowcy, profesjonali?ci (pracownicy s?u?b ratowniczych, stra?y po?arnej, policji, lekarze, piel?gniarze, wojsko, itp.) jak te? wolontariusze, spontanicznie w??czaj?cy si? w najpilniejsze akcje; z kolei Pomocnicy czy mo?e raczej Pomocowy - to albo etatowi pracownicy odpowiednich instytucji (np. placwek pomocy spo?ecznej), albo wspomniani wolontariusze, soby, ktre z w?asnej ch?ci i woli usi?uj? nie?? wszelkiego rodzaju pomoc poszkodowanym.

*

Pojawia si? jednak pytanie, czy te dwa bli?niacze stereotypy bohaterw dramatu Nieszcz??cia: bycia Ofiar? oraz bycia Ratownikiem lub Pomocnikiem wyczerpuj? zasb wszystkich reakcji i dzia?a?, jakie faktycznie mia?y i maj? miejsce w zwi?zku z Powodzi?.

Przy bli?szym wejrzeniu, okazuje si?, ?e w istocie uruchomi?a ona o wiele wi?ksz? gam? zachowa?, i to takich, o ktrych zazwyczaj si? nie mwi, poniewa? uchodz? za wstydliwe, ma?o chwalebne, a przy tym odstaj? od wygodnego dwucz?onowego modelu heroicznego.

Sprbuj? je ponazywa? i poklasyfikowa?, rujnuj?c przy tym prosty, bo dychotomiczny podzia? na, po pierwsze, nieszcz??liwe ofiary", ofiarnych ratownikw", za?, po drugie: szlachetnych ofiarodawcw".i wdzi?cznych ofiarobiorcw". Wylicz? te zjawiska, ktre w ten pobo?no?yczeniowy" stereotyp uderzaj? i ka?? go do?? radykalnie zmodyfikowa?.

Po pierwsze; powd? w Wilkowie zniwelowa?a jednoznaczne przeciwstawienie: ofiary ratownicy. Okaza?o si?, ?e pewna cz??? mieszka?cw (i pracownikw gminy) znalaz?a si? w podwjnej roli: osobi?cie poszkodowanej ofiary, i, zarazem, ratownika innych. Pojawi?a si? nowa figura: poszkodowanego ratownika ratuj?cego innych poszkodowanych .

Po wtre: Ofiary powodzi, ktrym woda zala?a domy, siedziby, pola, samochody i wszelkie inne dobra, bynajmniej nie zawsze pozwala?y si? ratowa? nawet w obliczu zagro?enia ?ycia. Do ostatniej chwili odmawia?y ewakuacji, utrudniaj?c przez to ratownikom spe?nianie ich funkcji, ba, niekiedy wr?cz im z?orzecz?c i przeganiaj?c. Wynika?oby st?d, ?e przywi?zanie do posiadania by?o w nich wi?ksze, ni? przywi?zanie do samego ?ycia. St?d figura poszkodowanego broni?cego si? przed ratownikami.

Po trzecie: sami poszkodowani przez powd?, zamiast oczywistego, mog?oby si? wydawa? w takiej sytuacji, wzajemnego wsp?czucia i solidarno?ci, przejawiali, zw?aszcza po ust?pieniu fali powodziowej, nierzadko wobec siebie nawzajem agresj?, z?o??, zazdro?? i zawi?? (?e kogo? tylko podtopi?o, a nie ca?kiem zala?o", ?e zalani uzyskali odszkodowanie z ubezpieczenia, a nie zalani nie!". St?d figura Zawistnika: Mniej poszkodowanego, paradoksalnie zazdroszcz?cego poszkodowanemu bardziej wy?szego odszkodowania.

Po czwarte: Pomocowy (czyli znani i ca?kiem nieznani ludzie spiesz?cy z natychmiastow? pomoc?) zamiast upewni? si?, co jest w pierwszym rz?dzie potrzebne ofiarom powodzi, spieszyli z darami, ktre przynosi?y satysfakcj? g?ownie im samym, natomiast poszkodowanym sprawia?y wi?cej k?opotu ni? po?ytku (na przyk?ad olbrzymie ilo?ci u?ywanej odzie?y, ktr? gmina musia?a za w?asne pieni?dze podda? utylizacji, czy te? opasowych kartofli, nadaj?cych si? tylko na karm? dla nieistniej?cej na tym terenie trzody chlewnej. (Figura Bezmy?lnego Darczy?cy, pomagaj?cego przede wszystkim sobie pod pretekstem pomagania innym).

Po pi?te; ofiarodawcy i darczy?cy zazwyczaj oczekiwali objaww natychmiastowej wdzi?czno?ci, nie bacz?c na to, ?e wci?? trwaj?ca powd? zdezorganizowa?a normalne funkcjonowanie instytucji takich jak gmina, ktrej pracownicy zaanga?owani byli w ratowanie ?ycia ludzi zwierz?t, i innego mienia, nie mogli zatem traci? ani sekundy na konwencjonalne, a nawet i szczere dzi?kczynienia. (Figura Natr?tnego i Egocentrycznego Ofiarodawcy, licz?cego na natychmiastowe objawy wdzi?czno?ci.- swego rodzaju korzy?ci moralne).

Po szste; nierzadko ofiarodawcy ??dali dos?ownego , biurokratycznego pokwitowania swych datkw i darw, licz?c na w?asne korzy?ci, na przyk?ad odpisy od podatku VAT, podczas gdy nie funkcjonowa?y komputery, i w ogle zbrak?o pr?du . (Figura Psudo- darczy?cy, nastawionego na korzy?ci materialne)

Po sidme: Ofiarobiorcy w zasadzie w wi?kszo?ci od pocz?tku przyj?li postaw?, ?e wszelka pomoc: tak od pa?stwa, r?nych instytucji, jak i od prywatnych osb im si? bezwzgl?dnie nale?y. Znaczna ich cz??? zaj??a pozycj? roszczeniow?: ??dali na przyk?ad, by im pitn? wod? w butelkach dostarczono do domu, a nie stawiano na ulicy, sk?d mogliby sobie j? w dowolnej ilo?ci zabra?. (Figura Roszczeniowego i Rozkapryszonego Ofiarobiorcy, traktuj?cego finansow? i rzeczow? pomoc jako bezwgl?dnie mu nale?n?obowi?zkow? danin?.")

Po sme: obfite dary, Ofiarobiorcy rozchwytuj?cy owe dary w nieograniczonej ilo?ci, niezale?nie od realnej mo?liwo?ci ich skonsumowania, zu?ycia, czy cho?by przechowania(druga fala powodziowa sprawi?a, ?e ich cz??? uleg?a zatopieniu). (Figura Ofiarobiorcy Chomika).

Po dziewi?te: jeszcze w trakcie akcji dramatycznej obrony wa?w, pojawia?y si? co chwila pog?oski o rzekomych spiskach: zarwno tego rodzaju, ?e z gry po?wi?ca si? poszczeglne wsie, by u ratowa? Kazimierz czy Pu?awy, jak i takie, ?e wysy?ane s? specjalne samoloty z ktrych anonimowy wrg z?o?liwie posypuje proszek do rozpuszczania wa?w"- prawdopodobnie pog?os spuszczania z samolotw stonki przez wywiad USA" z czasw stalinowskich). (Figura Podejrzliwca, wsz?dzie w?sz?cego spisek nieznanych wrogich si?, sprzysi??onych przeciw nam").

Po dziesi?te: podczas akcji obronnej rozumowano kategoriami naszego odcinka"; nie licz?c si? z tym, co dzieje si? u najbli?szych s?siadw. Mimo, ?e losy naszej wsi, Kamienia, zale?a?y po?rednio od tego, co z jednej strony dzieje si? w Jzefowie, a drugiej w K?pie Gosteckiej mieszka?cy nie wsp?czuli, a nawet niezbyt si? interesowali stanem rzeczy w najbli?ej, cho? inaczej nazywaj?cej si? wiosce.(chyba, ?e mieli tam blisk? rodzin?). Jak gdyby wsplnie wszystkim zagra?aj?ca Wis?a liczy?a si? z podzia?ami administracyjnymi. (Figura My?lenia W?sko- Partykularnego).

Po jedenaste: ma?o kto z mniej aktualnie zagro?onych obszarw przejmowa? si? losem pracuj?cych w ulewnym deszczu czy dzikiej spiekocie s?u?b ratowniczych. Pracownikw zawodowych s?u?b traktowano jako swego rodzaju automaty, cho? zarazem oczekiwano po nich bezgranicznego po?wiecenia Tylko nieliczni, jak na przyk?ad ksi??a z parafii Piotrawin, pomy?leli o dostarczaniu im napojw i gor?cych posi?kw. (Figura Bezduszno?ci implikowana sytuacj? Potencjalnie Pokrzywdzonego).

Po dwunaste: w miar? nap?ywania darw i problemw z ich dystrybucj? (jako ?e powd? wci?? trwa?a i anga?owa?a do bezpo?redniej walki z ni? wi?kszo?? pracownikw gminy) pojawi?y si? podejrzenia, i? rozdzielaj?cy dary sobie samym przyznaj? co lepsze k?ski - Figura Paranoicznej Podejrzliwo?ci, ktra szczeglnie drastycznie bole?nie rani?a osoby zatrudnione przy walce z powodzi? oraz przy jednoczesnym przyjmowaniu i wydawaniu darw.

Nie obesz?o si? bez anonimowych donosw, sprawdzanych przez policj?, mimo, i? mo?liwo?? defraudacji by?a tak?e w oczach policjantw fizycznym niepodobie?stwem. Owocowa?o to po stronie ratownikw Figur? Moralnej Bezbronno?ci wobec rozp?tanej podejrzliwo?ci i zrodzonych z niej plotek, oszczerstw, insynuacji i , wspomnianych, anonimowych donosw.

Po trzynaste: liczni pracownicy mediw, w szczeglno?ci za? sto?ecznej telewizji, potraktowali Powd? jako okazj? do ?apczywego poszukiwania, ale rwnie? prowokowania wszelkiego rodzaju dobrze si? sprzedaj?cych" skandali. Zamiast mo?liwie obiektywnych relacji, czyhali, wzgl?dnie wprost domagali si? niekiedy wr?cz op?acaj?c rozmwcw - rzucania kalumnii na wszystkie mo?liwe instytucje zobowi?zane do udzielania ratunku i pomocy. Zatroskani wy??cznie o swoje interesy i ga?e, quasi dziennikarze nie liczyli si? z tym, ?e uruchamiaj? w ju? i tak rozchwianych emocjonalnie powodzianach najni?sze instynkty.- Figura Hien Informacyjnych.

Gdyby?my chcieli stworzy? teatraln? inscenizacj? Wielkiej Powodzi, oprcz autentycznych Pokrzywdzonych Ofiar oraz Heroicznych Ratownikw, nale?a?oby te? obsadzi? wymienione wy?ej role.

*

Opisane wy?ej zjawiska i generowane przez nie postawy, ktre znajdowa?y wyraz w ludzkich zachowaniach (spersonifikowanych w poszczeglnych figurach") powinny nam u?wiadomi? pewn? prawid?owo?? ogln?. Tak? oto, ?e w obliczu kataklizmu przyrodniczego, jakim bez w?tpienie by?a Powd?, oprcz postaw jednoznacznie racjonalnych i szlachetnych, ujawniaj? si? rwnolegle postawy i zachowania irracjonalne, jak te?, co trzeba podkre?li? szczeglnie mocno: bezmy?lne, g?upie , pod?e i nikczemne.

Mo?e wprost rzec, ?e Kataklizmowi Przyrodniczemu, jakim by? wylew Wis?y i innych polskich rzek, towarzyszy? Kataklizm Ludzki- powd? najgorszych instynktw, najni?szych uczu?. Wyzwolenie si? t?umionych w spokojniejszych czasach ciemnych i szpetnych psychicznych ?ywio?w".

*

Nie do?? jest podziwia? ofiarno?ci, po?wi?cenia i bohaterstwa- bezinteresowno?ci wszystkich tych Ratownikw i Pomocnikw, ktrzy w chwilach najwi?kszej trwogi, z nara?eniem zdrowia, a nierzadko i ?ycia, bronili zagro?onych, nieznanych sobie bli?nich, zostawiaj?c w?asne rodziny na pastw? niepokoju o ich samopoczucie. Nie do?? jest s?awi? bezinteresowno?ci wolontariuszy oraz darczy?cw, ktrzy nie czekaj?c na apele i pro?by spieszyli, by podzieli? si? z anonimowymi poszkodowanymi tym, co maja cennego, a co mo?e im si? przyda? w najtrudniejszych, pierwszych chwilach katastrofy, Bez podtekstu i ironii, wolno sparafrazowa? s?ynne s?owa Zofii Na?kowskiej, i? to Ludzie Ludziom ?agodzili i os?adzali gorzki Los.

Nie mo?na wszak?e nie dowiedzie? i przemilcza? faktu, ?e Kataklizm Zewn?trzny znalaz? te? echo w Kataklizmie Wewn?trznym: ?e niebezpiecze?stwo (gro??ce zreszt? obu stronom- tak ratowanym, jak i ratownikom) uruchomi?o u licznej grupy ludzi to, co niskie i z?e, a co niegdy? zas?ugiwa?o na takie nazwy, jak nikczemno??, pod?o??, prostactwo, chamstwo, zawi??...

Innymi s?owy, kataklizm pod postaci? Powodzi, ods?oni? dwubiegunowo?? ludzkiej natury. Na jednym biegunie objawi?y si? najwarto?ciowsze i najpi?kniejsze, za? na drugim, przeciwleg?ym, najgorsze i najszpetniejsze cechy. Zapewne. I jedne, i drugie, tkwi?y w poszczeglnych osobach ju? przedtem, Powd? spe?ni?a jedynie funkcj? papierka lakmusowego; wywabi?a u jednych g?wnie zasady, za? u innych kwasy.

Od psychologw nale?a?oby oczekiwa? obja?nienia tego zjawiska, znanego zreszt? w jakiej? mierze z literatury obozowej- cho?by z ksi??ek Aleksandra So??enicyna, Herlinga Grudzi?skiego, Tadeusza Borowskiego, Wiktorii Kra?niewskiej (Barbary Skargi) i wielu, wielu innych. Okazuje si? bowiem, ?e nie potrzeba obozw koncentracyjnych, ka?da inna sytuacja graniczna, spe?nia podobn? rol? rozpodobnienia ludzi" na biernie poddaj?cych si? losowi, utyskuj?cych na?, z?orzecz?cych i przeklinaj?cych oraz - walcz?cych z nawet najbardziej absurdalnym ?wiatem i w?asnymi sk?onno?ciami do bierno?ci i zniech?cenia. ( por. "Boso, ale w ostrogach", obozowe wspomnienia Stanis?awa Grzesiuka).

Dla filozofa jest to okazja by u?wiadomi? sobie, ?e tzw. natura ludzka nie jest bynajmniej jednorodna; jednoznacznie dobra, albo rwnie jednoznacznie z?a. Raczej, ?e istniej? w niej wszelkie wyobra?alne potencje, i ka?dy z nas ma podobn? sk?onno?? do ucieczki od zagro?enia i pogoni za atrakcyjn? pokus?.

Jak si? to jednak dzieje, ?e niektrych sta? na cywilne bohaterstwo, heroizm, czy wr?cz ?wi?to??; inni za? w obliczu zagro?enia i pokusy staczaj? si? w d?, pozwalaj?c, by z mrocznych piwnic pod?wiadomo?ci wype?zly potwory i demony?

Kataklizmy powinny by? dla filozofw jako funkcjonariuszy ludzko?ci" napomnieniem, by rozpatrywali istot? cz?owiecze?stwa nie jako rzecz statyczn?, ale dynamiczn?: realizuj?ca si? na niezliczon? ilo?? sposobw w konkretnych, realnych sytuacjach. A w zwi?zku z tym, aby badali mnogie i wielorakie , a przy tym zmieniaj?ce si? uk?ady: jednostka sytuacja".

*

Do nas wszystkich, jak s?dz?, nale?y intensywne poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, dlaczego szlachetni maj? l?ka? si? i ulega? presji nikczemnych? Dlaczego g?o?no nie krzycz? z powodu swego postponowania, nie domagaj? si? wzi?cia ich w obron?? Dlaczego, sprawdzaj?c si? o obronie i ratowaniu innych, nie umiej? broni? siebie samych przed oszczerstwami i potwarz??

Hannah Arendt powiada s?usznie, ?e dobro jest ciche". Ale czy krzywda wyrz?dzana dobrym nie powinna by? g?o?no wypowiedziana przez innych, ktrzy , jak dot?d, bezradnie na ni? patrz??

Rilke pisa? : trzeba by? Anio?em Str?em swego Anio?a Str?a". Doda?abym te?: trzeba by? Ratownikiem naszych Ratownikw". Chroni? ich przed rozgoryczeniem i blem wskutek do?? cz?stych przypadkw, gdy ratowany k?sa r?ce, ktre go ratuj?.

*

Nawracaj?c do pyta?, postawionych na samym pocz?tku:

Nie wszystko p?ynie! Nie zmieniaj? si? s?usznie tak nazwane mechanizmy psychiczne", czyli automatycznie si? w??czaj?ce stereotypy zachowa? i klisze my?lowe w??czaj?ce samoczynnie w sytuacjach granicznych.

A kto za tym stoi? Jak si? wydaje, ni?sze warstwy psychiki, odziedziczone po zwierz?cych przodkach, usytuowane na poziomie gadziego mzgu".

I one mog? si? tak?e zmienia? i up?ynnia?, jak s?dz?. Pod warunkiem, ?e bez wstydu i hipokryzji b?dziemy si? im przygl?da?. U innych w postaci s?omki, u siebie samych w postaci belki w oku.

^*

Tekst powy?szy w dniu 4 lipca 2010 roku przedstawi?am na Zlocie Filozoficznym w Piotrawinie w obecno?ci moich przyjaci? filozofw, reprezentuj?cych kilka ?rodowisk ( Lublin, Kielce, Bia?ystok. Wroc?aw) z ktrymi spotykamy si? tu od kilku lat. Tym razem zaprosi?am rwnie? wytrawnego psychologa dr Wies?aw? Ok?? z Lublina oraz osoby bezpo?rednio uczestnicz?ce w walce z powodzi? w Wilkowie.

Pod wp?ywem ich komentarzy i dyskusji, swoje rozwa?ania pragn? uzupe?ni? o nast?puj?ce , wyp?ywaj?ce st?d uwagi:

Pan Daniel Ku?, nie kwestionuj?c mojej prby klasyfikacji postaw wobec powodzi, doda? jeszcze swoj? w?asn?:

Nauczyciele jakim sta?a si? dla niego Wis?a oraz siebie jako Ucznia. B?d?c jednocze?nie i poszkodowanym i ratownikiem, uzna?, i? powd? mo?e i powinna sta? si? Wielk? Lekcj? co do tego, jak nale?a?oby na przysz?o?? organizowa? sobie wsp?istnienie z Rzek?. Ponadto podkre?li? mnogo?? pozytywnych efektw Powodzi , ktre on mia? okazj? sobie u?wiadomi? jeszcze w trakcie jej trwania. Nale?a?oby zacz?? tak?e publiczna nad ni? debat?, rwnowa??c w ten sposb jednostronny, ?a?osny" i lamentacyjny" jej obraz.

Wraz z Andrzejem Sikor?, ukuli aforyzm; Woda dzieli?a rwno, dramat rozpocz?? si? wtedy, gdy zacz?li dzieli? ludzie".

Z sali dobieg?a uwaga, i? przedstawion? obsada dramatu Wielka Powd?' nale?a?oby uzupe?ni? jeszcze o dwie negatywne figury: Politykw" i Szabrownikw", usi?uj?cych na niej zbi? swoje w?asne dora?ne interesy.

Dr Mpnika Kardaczy?ska podkre?li?a, i z sensem debaty na temat adekwatnego j?zyka narracji popowodziowej jest zmiana znacze? s?w, ktre samoczynnie padaj? na pocz?tku. Na czele z samym okre?leniem katastrofa". To, co jawi si? w pierwszym momencie jako wy??cznie negatywnie rozumiana katastrofa" w gruncie rzeczy mo?e prowadzi? do korzystnych przemian w organizowaniu sobie po niej ?ycia, ale te? do zmiany samego my?lenia o jej nast?pstwach. Tak w planie bytowym", jak i mentalnym".

Dr Wieslawa Okla z punktu widzenia psychologa stwierdzi?a, i? scharakteryzowane przeze mnie Figury" reprezentuj?ce odpychaj?ce moralnie zachowania i post?powanie domagaj? si? wyja?nienia i zrozumienia. Z?o??, agresja, zazdro??, zawi?? to sposoby na radzenie sobie z l?kiem wobec ogromnego zagro?enia.

Zamiast je zwalcza?, albo si? nimi nazbyt przejmowa?, gdy s? wymierzone w nas, trzeba zdoby? si? na dystans wobec nich. Czyni? dalej to, co dyktuje obowi?zek i sumienie, nie za?amywa? si?, gdy nasze najlepsze intencje obracaj? si? przeciwko nam.

Powy?szym tekstem pragn??abym zapocz?tkowa? Debat? Popowodziow?. Zazwyczaj bywa tak, ?e najwi?kszy nawet kataklizm przykuwa publiczn? uwag? jedynie w gor?cej fazie". Potem zostaje zepchni?ty na daleki plan przez kolejnego telewizyjnego newsa". Tymczasem, tak sroga lekcj?, jakiej udzieli?y nam w 2010 roku polskie rzeki, powinna zosta? starannie przemy?lana. Po to, by nast?pna Wielka Powd? zasta?a, wbrew przys?owiu, Polakw 'm?drzejszymi przed szkod?".

Warto ?ledzi?, dokumentowa? i uwa?nie komentowa? przebieg zachowa? mieszka?cw Wilkowa sprz?taj?cych- w ka?dym sensie tego s?owa po powodzi. W szczeglno?ci pod k?tem tego, czy Wis?a pozwoli?a im oczy?ci? ze zb?dnych ?mieci nie tylko domy, siedliska ale i umys?y.

*

Na koniec pragn? przytoczy? list, jaki otrzyma?am od mojej przyjaci?ki, Sabinki M.

Kochani! Dzielni!

Noe mia? chyba ?atwiejsze zadanie, bo nie musia? ratowa? wszystkich i wszystkiego, a tylko bank genw. Solidarno?? i humanitaryzm Stwrca powo?a? do dzia?ania dopiero z 5000 lat po stworzeniu prototypu cz?owieka i teraz patrzy i eksperymentalnie sprawdza, czy to by?o dobre. By?oby chyba lepsze, gdyby do tego doda? jeszcze poczucie wdzi?czno?ci.

Obecnie Pan Bg podnis? wymagania, teraz ka?e ratowa? nikczemnikw i niewdzi?cznikw. Je?li ju? znajdziecie jaki? Ararat, to pewnie was stamt?d zepchn?. A mo?e jednak nie?

Kacze Do?y, 28 czerwca 2010 oraz 5 lipca 2010 roku