Zlot Kurozwęki 14-15. 04.2012 Drukuj Email

ZLOT XI w KUROZWĘKACH 14-15 kwietnia 2012 roku

Temat : RELIGIA I MISTYKA

Tradycyjnie (od 2011 roku) ZLOT rozpoczęło wspólne, acz zaintonowane przez Czerwonego Tulipana odśpiewanie „Hymnu Zlotowego” - „Nic nie ma znaczenia oprócz przytulenia” , którego prawykonanie odbyło się 16.07.2011 na Zlocie X w Piotrawinie:

Słowa: Ryszard Szociński

Muzyka : Czerwony Tulipan - Ryszard Brzozowski

Bardzo mi brak

Twojego przytulenia

Bardzo mi brak

I ciągle czekam

Błądzisz drogami prostymi

Omijając mnie z daleka

Nic od ciebie nie chcę

Oprócz przytulenia

Nic nie ma znaczenia

Oprócz przytulenia

Na ZLOT do Kurozwęków przybyło 26 osób:

  1. Jadwiga Mizińska   –  Kierownik Zakładu Filozofii Kultury UMCS w Lublinie,  spiritus movens Zlotów, na Zlotowcach praktycznie stosująca własną wizję paidei

w c.d. już alfabetycznie:

  1.  Mgr Alicja Barcikowska – malarka niezwykłych obrazów natchnionych religią neopogańską, ekolog, działacz społeczny, doktorantka w Zakładzie Filozofii Kultury UMCS w Lublinie
  1.  Stefan Brzozowski – CZERWONY TULIPAN - Łodyżka Tulipana, podtrzymująca Kwiaty,  trubadur , Olsztyn
  1.   Ewa Cichocka –  CZERWONY TULIPAN, Cudowny Kwiat , śpiew w gorącej czerwieni, Olsztyn
  1.  Jan Jano Darecki – pustelnik, mistyk, fotograf, pisarz, choć nie zawsze tak było…
  1.  Dr Gerard Głuchowski
  1.    - profesor socjologii, pracownik naukowy SGGW w Warszawie, wnikliwy obserwator każdej społeczności, także Zlotowej, globtroter
  1.  Dr Ewa Hyży - doktor nauk humanistycznych w dziedzinie filozofii, pracownik Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, specjalizuje się w teoriach etycznych, politycznych i gender studies

  1.  Grażyna Frankiewicz – Kabzińska - dekorator wnętrz, Pracownia Jurajska, „marzy o realizacji projektów, wyjątkowych pod względem idei, estetyki i piękna”, Częstochowa

10. Dr Monika Kardaczyńska –  Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy w Kielcach, Uosobienie Troski o wszystkich uczestników Zlotu i troski o przyszłość takich działań nieformalnych

11. Małgorzata Koncewicz – Rajska Dolina, Bieszczady, oprócz wzorowego prowadzenia Rajskiego Gościńca pragnie wpływa

12. kulturalnie na środowisko bieszczadzkie

13. Dr hab. Małgorzata Kowalewska – adiunkt  w Zakładzie Historii Filozofii Starożytnej

i Średniowiecznej UMCS w Lublinie, „dzięki Bogu” zajęła się św. Hildegardą z Bingen

i  napisała wiekopomną rozprawę :

„ Bóg – Kosmos – Człowiek w twórczości Hildegardy z Bingen”

14. Ks. prof. dr hab. Ryszard Kozłowski – Zakład Historii Filozofii i Filozofii Współczesnej, Akademia Pomorska Słupsk, personalista

15. Dr Zofia Majewska – pracownik Zakładu Filozofii Kultury UMCS Lublin, najmilsza spośród wszystkich fenomenologów

16. Mgr Łukasz Marcińczak – doktorant w Zakładzie Filozofii Kultury UMCS w Lublinie, bardziej od filozofii fascynuje go literatura

17. Anna Milczanowska –  Wrocław ………………….

18. Małgorzata Miłkowska -  Kraków

19. Dr hab. Krzysztof Aleksander Polit - adiunkt na Wydziale Filozofii i Socjologii UMCS, zajmuje się problematyką etycznych dylematów współczesności i filozofią hiszpańską XX w.

20. Dr Magdalena Sarnińska – Górecka – specjalistka od filozofii ciała, pracownik…. Lublin?

21. Iwona Agnieszka Siedlaczek – skrzypaczka, teoretyk muzyki, uczy gry na skrzypcach i propaguje miłość do muzyki w środowisku Lublina, zajmuje się spuścizną filozoficzną swego Mistrza Andrzeja Nowickiego

22. Andrzej Sikora – Wielki Mąż, oddany całkowicie Wielkiej Sprawie, fotograf i aforysta na poczekaniu

23. Dr hab. Piotr Skudrzyk -  Instytut Socjologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, specjalizuje się w filozofii politycznej, przyglądał się światopoglądom Zlotowców z ogromną wnikliwością

24. Karina Struczyk - Bialystok

25. Prof. dr hab. Stefan Symotiuk – em. prof. Zakładu Filozofii Kultury UMCS w Lublinie, opiekun merytoryczny spotkań, Najwyższa Instancja Filozoficzna.

26. Krystyna Świątecka – CZERWONY TULIPAN - Cudowny Kwiat,  śpiew w natchnieniu,  Olsztyn

27. Jacek Zalewski – mgr filozofii UMCS, fotograf i specjalista od wątpienia

W czasie  Zlotu wygłoszono 7 referatów, zjedzono cztery posiłki – pierwszy „milczkiem…”, pozostałe w radosnej atmosferze nowego spotkania, a kolację nawet w nastroju radosno - podniosłym. Sala obrad – udostępniona na potrzeby Zlotu przez Pałac Kurozwęcki stworzyła idealne warunki do słuchania, patrzenia, notowania, dyskutowania. Stoły zestawione w szlachetną podkowę, bezustanna możliwość wypicia kawy i herbaty, zjedzenia ciasta, nastrajały bardzo pozytywnie. Ale przecież to nie układ stołów i nie jedzenie tworzą atmosferę spotkań. Atmosferę niezwykłą, niepowtarzalną i z całą pewnością – jedyną w swoim rodzaju – stworzyli … oczywiście UCZESTNICY. Obecność Filozofów, Muzyków i Poetów, Jednego Mistyka Bieszczadzkiego, Jednej Czarownicy Dyplomowanej, Jednego Księdza Katolickiego i Jednego Filozofa i Mistyka Buddyjskiego sprawiła, że przez dwa dni wszyscy żyli w Innym, Wspaniałym  Świecie. W jakim ? Nie, absolutnie nie George`a Orwella i nie Aldousa Huxleya – a jeśliby już odnieść to do Huxleya to raczej do jego pojęcia „filozofii wieczystej”, bo też wokół Wieczności i związanych z nią przemyśleń, przeczuć, wyobrażeń, ale i lęków, i marzeń – toczyły się wykłady i dyskusje.

DZIEŃ PIERWSZY 14 kwietnia 2012 roku

– po południu, po obiedzie, z kawą na stołach rozpoczął się pierwszy dzień obradowania.

Prof. Jadwiga Mizińska, otwierając oficjalnie ZLOT sprowadziła natychmiast do sali przyjazną atmosferę. I choć przedstawianie się uczestników nie dla wszystkich było bezstresowe, to jednak

już wtedy nastrojone odpowiednio umysły wyłapywały piękne zdania do zapamiętania.

Taki np. IMPERATYW zmarłego 2.12.2011 r. prof. Andrzeja Rusława Nowickiego, odnoszący się do centralnego pojęcia jego filozofii – Res Creanda – rzecz do stworzenia, który przypomniała prof. Mizińska : „Każdy powinien znaleźć tę rzecz, którą tylko on potrafi stworzyć, bo jeśli on jej nie stworzy, świat zostanie pozbawiony tej właśnie rzeczy (dzieła filozoficznego, muzycznego, poetyckiego, pięknego instrumentu, obrazu, rzeźby itd.)”. Zapadł on w umysły i serca niektórych Zlotowiczów tak dalece, że przy pożegnaniu wspominali go jako zdanie – drogowskaz, który zabierają ze sobą wyjeżdżając z Kurozwęków.

Prof. Mizińska oddając część własnego czasu, w którym miała rozpocząć obrady od sformułowania „Portretu mistyka”, na potrzeby przedstawienia się wszystkich obecnych, zasugerowała, że ma po prostu nadzieję, iż taki portret wyłoni się podczas obrad. Po takim więc, skróconym zagajeniu,

prof. Jadwiga Mizińska wraz z prof. Stefanem Symotiukiem poprowadzili obrady tego popołudnia.

Jako pierwszy, na temat „Mistycyzmu Thomasa Mertona” mówił Łukasz Marcińczak. Pierwszy prelegent ma ciut gorzej od innych, ponieważ jeszcze nie wiadomo nic o zachowaniach słuchaczy,

a i temperatura emocjonalna sali nie jest jeszcze nazbyt wysoka. Jednakże ten pierwszy wykład miał stać się faktycznym zagajeniem do wykładu Jana Jano Dareckiego, ponieważ wprowadzał w tematykę religijnego mistycyzmu bliskiego naszym czasom Thomasa Mertona (1915-1968), który jednak wpisany już został na listę „klasyków mistycyzmu”.  Przyjaźń z polskim poetą – noblistą Czesławem Miłoszem (1911-2004), którego „Zniewolony umysł” Merton podziwiał  i korespondencyjna wymiana myśli przez obydwu są lekturą fascynującą. Fascynująca jest też sama biografia Mertona, przedstawiona w skrócie przez Marcińczaka, w której podkreślił jego początkową „normalność” w okresie studenckim i późniejszą decyzję skrajnie różną od takiego życia – wejście w świat milczącego i o najbardziej surowej regule Zakonu Trapistów. Tam jednakże nie tylko nie przestał interesować się światem zewnętrznym, ale mocno zaangażował w problemy tego świata i szukał sposobów na ich rozwiązanie. Zacytowany przez Marcińczaka fragment z listu Mertona do Miłosza, dotyczący religijnych wątpliwości trapisty i odczucia zagubienia w świecie i odcięcia od więzi z Bogiem zabrzmiał niezwykle poruszająco i stanowił ważny asumpt do budowanego w czasie Zlotu portretu mistyka.

W tym miejscu „Czerwony Tulipan” zaśpiewał „ A jednak po nas coś zostanie”, a dośpiewywali Zlotowicze, co wyszło wzruszająco.

Po tym podwójnym – filozoficznym i muzycznym wstępie Najbardziej Niezwykły Uczestnik Zlotu – Jan Jano Darecki – Mistyk Bieszczadzki „próbował” zebranym przybliżyć swoje doświadczenia mistyczne. Cudzysłów  podkreśla fakt, że przekazanie takich doświadczeń jest właściwie niemożliwe, słowa nie są bowiem w stanie oddać takich stanów , przynajmniej nie takie słowa i nie takiego języka, jakim się aktualnie posługujemy.

Spróbował jednak opowiedzieć o tym wszystkim tak bardzo niezwykłym, co było jego udziałem – wykorzystując do tego celu wykres  św. Jana od Krzyża nazywany Górą Carmel albo Górą Doskonałości. Ten swoisty wykres o kształcie piramidy dotyczy trzech dróg – oczyszczającej, oświecającej i jednoczącej – prowadzących do Boga.

Jano na stałe posiłkuje się Biblią jako najważniejszym odnośnikiem do swych przeżyć mistycznych, który znakomicie je porządkuje. Przeczytał Słowa Ewangelii według św. Jana (7, 37-39) :

W ostatnim, najbardziej uroczystym dniu Święta Namiotów, Jezus stojąc zawołał donośnym głosem: "Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie, niech przyjdzie do Mnie i pije. Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza". A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był dany, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony.”

Pogrubiony tekst jest najważniejszym dla Jana Jano zdaniem, które odnosi on do własnych przeżyć mistycznych.

Jan Jano był niezwykle prawdziwy w tym, co mówił, choć nie był w stanie przekazać  obecnym swoich przeżyć, a tylko je nieco przybliżył. Jak można bowiem przekazać fizyczne doznanie „wejścia Chrystusa” do własnego wnętrza, które ma miejsce w ekstatycznym uniesieniu. Zawieszenie wtedy czasu, przestrzeni i wszystkich innych ziemskich doznań uniemożliwia jakiekolwiek porównania do tego, co wszyscy tu na Ziemi odczuwamy.

Takie wstąpienie Jezusa w ciało mistyka i potem noszenie Go w sobie Jan Jano przeżył osobiście. Jest więc faktycznie - Christophorosem. A my wszyscy obecni Zlotowicze na Niego w tej chwili patrzyliśmy…

Po wystąpieniu Jana Jano Pani Krystyna Świątecka z „Czerwonym Tulipanem” wykonali kultową piosenkę Jacka Kaczmarskiego „Powrót”. Pani Krystyna zaśpiewała ją tak przejmująco i mistycznie,

że stała się ona dodatkowym podsumowaniem wystąpienia Jana Jano. Dziękujemy !

Zaraz potem pod adresem Mistyka Bieszczadzkiego padła moc pytań. Skrzętnie tutaj spisane dla Potomności :

  1.  Co mistyk robi?
  1.  Czy doznanie mistyczne to coś trwałego, permanentnego?
  1.   
  1.  Czym jest doświadczana przez mistyka „mistyczna cisza”? Zawsze dochodzą do nas przecież jakieś odgłosy, choćby bicie własnego serca, którego nie jesteśmy w stanie wyciszyć?

„Cisza mistyczna” wg Jana Jano to brak wszelkich dźwięków, których doświadczamy na Ziemi.

  1.  Co się dzieje po ekstazie?
  1.  Czy każdy jest predystynowany do ekstazy? Jano uważa, że tak, ale nie każdy odbiera

i otwiera się na te znaki, które są mu dawane.

  1.  Czy mistyk Jano jest związany z Kościołem? Tak, uważa się za katolika
  1.  Czym jest milczenie i cisza mistyczna? Czymś obejmującym tylko poziom duchowy
  1.  Na czym polega fenomen mistycznego „strumienia z wnętrza”?

10. Stany Jano to stany mistyka czy „pogańskiego czarnoksiężnika”? Czy mistycyzm służy zgłębianiu tajemnic rzeczywistości? Czy Jano czasem nie tworzy sam sztuczek, o których potem opowiada? Tutaj pada tak szczere i prawdziwe zdanie Jana, że należy je bezwzględnie podkreślić jako swoisty i mądry aforyzm:

„SĄ RZECZY WOBEC KTÓRYCH JESTEŚ BEZRADNY”

Tak odpowiada Jano i dodaje, że zalicza do tych „rzeczy” efekty mistyczne takie jak wychodzenie z ciała i inne, które mu się przytrafiają, a których sam dla siebie nie wybiera.

11. Czy autobiografia mistyka może być prawdziwa? Czy nie jest zwyczajnie kreacją?

Jano odpowiada, że jest całkowicie uczciwa i prawdziwa.

12. Jak odnosi się Jano do mistyki innych religii? Jano odnosi się życzliwie do wszystkich religii, miał kontakt z buddyzmem.

13. Czy wątek „prorocki” w życiu Jano jeszcze istnieje? Nie, już żadne proroctwa w jego życiu nie występują.

Sprostowanie socjologiczne prof. Czesława Gryki, który koryguje zapytanie swojego poprzednika o „prawdziwość autobiografii” i podkreśla, że „autobiografia opiera się na autentyczności , a nie na – prawdzie”. Także występujący subiektywizm w ocenie przeżyć występuje nieodwołalnie, bo subiektywnie widzimy i odbieramy świat. Szkoda, że nikt nie zauważył tego ważnego wątku i dyskusja tu się urwała.

(ponieważ spisująca te słowa nie znała jeszcze wtedy wszystkich Uczestników Zlotu, nie zanotowała pytających, prócz pytania 4, które zadał prof. Stefan Symotiuk i sprostowania prof. Czesława Gryki

- niech więc Zlotowicze uprzejmie, jeśli tego pragną, podpiszą swoje pytania sami – I.S.)

Ale też i czas był najwyższy na trzeciego prelegenta tego wieczoru, Wielce Szanownego Mistyka Buddyjskiego, znawcę filozofii hinduskiej i malarza MANDAL FILOZOFICZNYCH – obrazów które w sposób symboliczny, znaczącymi barwami i kształtami wyłącznie geometrycznymi przedstawiają najważniejsze myśli filozofii hinduskiej. Na szczęście obrazy te przyjechały wraz z ich twórcą –

dr Gerardem Głuchowskim i po kolacji Zlotowicze mogli je sobie dokładnie obejrzeć.

Dr Gerard Głuchowski wygłosił prelekcję „Moja droga do jogi”, która okazała się tak wciągająca i niezwykła z powodu tego, że podzielił się ze słuchaczami wspomnieniami z najważniejszych własnych doznań mistycznych. Początkowo  wprowadził jednak słuchaczy w podstawowe pojęcia jogi, przypominając że to, co nazywamy jogą składa się faktycznie z dwóch uzupełniających się systemów:  joga i samkhya.

Według samkhyi istnieją trzy guny (cechy) zasady twórczej : sattwa – czysta świadomość,

radźas – zmienność  i tamas – ciężar, bezwład, struktura stałości, ciemność.

Na tym podkładzie terminologicznym z filozofii hinduskiej dr Głuchowski określa życie mistyczne jako takie życie, które konsekwentnie przybliża nas do zjednoczenia z Bogiem. A rozwój człowieka to także dążenie do takiego zjednoczenia się – w drodze oczyszczenia świadomości (sattwa) z cech tamasu i radźasu tak, aby móc połączyć się z Ćittą – Umysłem oznaczającym absolutną Rzeczywistość. Ten Umysł jest tylko jeden, a wszystkie czujące istoty są tylko jego poszczególnymi manifestacjami.

Interesującym wątkiem opowieści mistycznej dr Głuchowskiego była opowieść o tym, że od dzieciństwa miał odczucie wewnętrznego bycia Hindusem, uwielbiał las ( a Hindusi żyli zawsze blisko przyrody i czuli się jej częścią) i przebywanie w nim. A już zupełnie niezwykła okazała się opowieść o zapamiętanym lewitowaniu jeszcze w pieluszkach, które przerwał dopiero krzyk przestraszonego lewitującego dziecka czyli maleńkiego Gerarda. Od 1942 r. dr Głuchowski miał serie widzeń błękitu i wgląd w inne miejsca na Ziemi, serie strasznych snów o robotach i wojnach. Przy widzeniach miał możliwość przechadzania się po miastach i miejscach, ale najczęściej były to widoki straszne, wojenne, np. stosy martwych ciał podpalane i płonące. Ostatnie jego serie widzeń przedstawiały obrazy  z mandalami.

Po rożnych perypetiach życiowych uznał, że „FILOZOFIA jest RATUNKIEM NA WSZELKIE BOLEŚCI ŻYCIOWE” , co warto wytłuścić, bo to kolejny mądry aforyzm, który pojawił się  na Zlocie bądź co bądź – filozoficznym.

Od 1973 r. dr Głuchowski pracował w Lublinie na UMCS. I to tutaj pewnego dnia dopadł go wewnętrzny IMPERATYW : musisz namalować obraz! Odtąd powstają jego niezwykłe obrazy –

mandale hinduistyczne. Dr Głuchowski uważa swoje życie za drogę do malowania tych obrazów.

Pytania do dr Gerarda Głuchowskiego:

  1.  Doświadczenia naszej kultury a dojście dr Głuchowskiego do buddyzmu?
  1.  

g. 19.00 i potem :

Po jakże sutej kolacji odbyła się PROMOCJA KSIĄŻKI  „ Troska o Innego. Szkice humanistyczne”. Ta praca zbiorowa pod red. Joanny Sośnickiej i Justyny Dobrołowicz została dedykowana dr Monice Kardaczyńskiej  „jako wyraz uznania i wdzięczności za troskliwą i niestrudzoną działalność naukowo-dydaktyczną”. Zlotowcy bardzo, bardzo cenią i lubią dr Kardaczyńską, dlatego usadowili Ją w fotelu, aby przeprowadzić niecodzienną promocję.

Rozpoczęła się ona swoistą laudacją prof. Jadwigi Mizińskiej, która opowiadała o dr Kardaczyńskiej jako o najbardziej troskliwej (po Matce Boskiej) Osobie, jaką zna. Na tę intencję nałożyła też na ramiona Adresatki promowanej książki chustę – płaszcz jako atrybut troskliwości.

Następnie prof. Stefan Symotiuk zajął się przybliżeniem samej książki. Skupił się na pojęciu „troski”, które według Niego jest słowem feministycznym, bo troska przynależy do sfery kobiecej rzeczywistości . Współcześnie troska nie należy ani do słów popularnych w filozofii (choć o „trosce” pisał Martin Heidegger), ani do słów obecnych w dyskursie społecznym. Prof. Symotiuk stwierdził, iż „wyobraża sobie, że troska to obszar kobiecości troskliwej i opiekuńczej, która może być akceptowana przez ogół jako pozytywny feminizm”. Aby jednak powiedzieć coś na temat, jakiej troski dotyczy ten zbiór tekstów, należy zajrzeć do samej książki.

Dr Kardaczyńską obdarowano jeszcze bardzo symbolicznym, nigdy nie więdnącym kwiatem paproci, wbrew pięknej legendzie o jednorazowym i niezwykle krótkim żywocie tego mitycznego kwiatu.

Na zakończenie uroczystości Trzej Panowie odczytali z estymą i zaangażowaniem trzy wiersze

dr Kardaczyńskiej poświęcone, a znajdujące się w promowanej książce:

- Piotr Skudrzyk wiersz Magdaleny Rycerz-Fiuk „Tyle istot na świecie…”

- Jacek Zalewski wiersz Ireny Stańczak „Monika”,

a Andrzej Sikora na sposób sarmacki przekonywał słowami Teresy Przeździęk z wiersza „Dla Moni”, że te słowa są adekwatne do jego własnych odczuć jakie żywi w stosunku do Adresatki.

Następnie wszyscy obecni udali się do sali obrad, gdzie na zaimprowizowanej przy pomocy krzeseł WYSTAWIE można było oglądać OBRAZY – MANDALE dr Gerarda Głuchowskiego i OBRAZY z cyklu MISTYCYZM NATURY Alicji Barcikowskiej. Artyści udzielali wszelkich objaśnień, a dyskusje z nimi oraz uczestników ze sobą przeciągnęły się do późnych godzin.

DZIEŃ DRUGI 15 kwietnia 2012 roku

Obfitość jedzenia w Kurozwękach stała się tematem licznych i różnorodnych dywagacji poza panelowych. Wszyscy jednogłośnie doszli do przekonania, że zostali przyjęci iście po królewsku

(a królowie polscy w Kurozwękach bywali, oj bywali!).

W tym dniu jako prowadzący obrady wystąpił dr hab. Piotr Skudrzyk.

A rozpoczęła - Alicja Barcikowska - Czarownica Dyplomowana, psycholog, malarka, wyznawczyni neopoganizmu, która zaprezentowała wykład uzupełniony pięknym pokazem multimedialnym, dotyczący „Mistycyzmu Natury”. Przypomniała w nim, że mistycyzm jest ze wszystkimi występującymi na świecie religiami związany jednako, czerpie bowiem z nich wszystkich. I ten eklektyzm określiła jako bardzo ważny, bo tworzy podstawę i daje możliwości dogadania się tak,

aby świat mógł przetrwać.

Następnie ilustrując je zdjęciami Natury i obrazami A. Barcikowska zacytowała kilka określeń mistycyzmu, które były kolejnymi próbami tworzenia portretu mistyka. Znalazły się tutaj słowa :

  • ·
  • · Evelyn Underhill  (1875- 1941) : „ Mistyk to ktoś, kto dąży do unii z Absolutem, „ po drodze do tego Absolutu jest cały świat” i „Metodą mistycyzmu jest miłość, mistyk jest kochankiem”.

Prof. Mizińska poprosiła prelegentkę o dookreślenie rozumienia słowa „kochanek”, który w codziennym świecie ma bardzo określone, ziemskie konotacje przecież. Alicja Barcikowska wyjaśniła je jako „sposób życia , w którym miłowanie jest najistotniejsze”.

  • ·

Następnie prelegentka zajęła się pojęciem NATURA, które zostało przybliżone pięknymi zdjęciami. Natura nie istnieje „sama” i „sama dla siebie” i na ten kontekst współistnienia ludzi, zwierząt, roślin (w tym drzew), kamieni Barcikowska zwróciła uwagę, pokazując reprodukcję obrazu Alexa Greya z 2000 r. „ Tree and Person”. Obraz ten pokazuje SPOTKANIE CZŁOWIEKA z DRZEWEM, które od wieków było spotkaniem – mistycznym. Jest to również pokazanie Spotkania z Innym.

Przywołany został także poeta i malarz – mistyk William Blake (1757-1827), który w wierszu „Wyrocznie niewinności” powiedział:

Świat zobaczyć w Ziarenku Piasku,

Niebo w Dzikiej Roślinie,

Nieskończoność uchwycić w ręku,

A Wieczność w godzinie.

Kolejnym istotnym dla mistycyzmu Natury elementem jest GÓRA. Góra to pradawny symbol mistyczny:

- symbol trenscendencji

- siedziba Bogów (góra Olimp)

- miejsce objawień

- miejsce święte w wielu kulturach

- miejsce budowy świątyń

Z górami związane są niezwykłe doświadczenia mistyczne tych, którzy się na nie wspinają.

Inne miejsca mistyczne, które omówiła prelegentka, to:

PUSTYNIA – jako miejsce mistyczne:

- miejsce pustki, milczenia, oczyszczenia

- związane z duchowością ascetyczną

- pobyt na pustyni ułatwia wejście w kontakt z wyższymi stanami świadomości

JASKINIE i GROTY jako miejsca mistyczne:

- symbol świata podziemnego, grobu

- mniej lub bardziej uświadomiony symbol macicy, z której wszyscy się wyłaniamy

- wejście do świata podziemnego

- pierwsze „mieszkanie” ludzi, którego odczucie archetypiczne mamy jeszcze

RZEKI i WODOSPADY :

- oczyszczająca, uzdrawiająca, uspokajająca funkcja wody

- woda daje życie

- rytualna funkcja wody (religijne, rytualne ablucje)

LASY :

- święte gaje

- miejsca dzikie, tajemnicze

- miejsca dla kryjówki

- miejsce pobytu pustelników, eremitów

- tu cytat ze św. Bernarda z Clairvaux (1090-1153) : „ Znajdziesz coś więcej w lesie niż w książkach. Drzewa i kamienie nauczą cię tego, czego nie dowiesz się od profesorów” .

Drzewa tworzyły w religiach pogańskich wspaniałe katedry, a do lasu wchodziło się wtedy jak do świątyni, bo były to po prostu pierwsze świątynie (tu: piękne zdjęcie Lasu jako Katedry).

OGRÓD:

- miejsce oswojone przez człowieka

- raj, mityczny Eden

- miejsce obfitości, zmysłowości

- miejsce harmonii, spokoju i bezpieczeństwa

- „oswojona” Natura

-  ogród zen – ogród filozoficzny, w którym formy przyrody przekształconej przez człowieka ściśle wg pewnych reguł służą kontemplacji, ułatwiając skupienie, a także służą do wywoływania przeżyć mistycznych.

Na podsumowanie, które dotyczyło ekologicznego myślenia i stosunku do świata, które jest także i jej udziałem,  prelegentka zacytowała jeszcze dwóch autorów :

- Henryka Skolimowskiego (ur. 1930) – ekofilozofa : „U podstaw świadomości ekologicznej leży założenie, że świat to sanktuarium”. Stąd Skolimowski głosi:

- cześć dla życia

- odpowiedzialność za cały kosmos

- samorealizację zamiast konsumpcji

- empatię w stosunku do całego środowiska człowieka

- Mattew Fox`a : „Stale i wciąż krzyżujemy Chrystusa, gdy gnębimy i dręczymy Boskie Stworzenie, będące ogrodem Boga, który jest samym Bogiem…”

Jako druga prelegentka wystąpiła tego dnia dr hab. Małgorzata Kowalewska – adiunkt w Zakładzie Historii Filozofii Starożytnej i Średniowiecznej UMSC w Lublinie, która przedstawiła „Mistycyzm Hildegardy z Bingen”.

Rozpoczęła przypomnieniem źródłosłowu mistycyzmu od greckiego μυστικός – tajemniczy, który to termin został wprowadzony do filozofii przez Platona. Stamtąd do tzw. obiegu kulturowego trafił ze Szkoły Aleksandryjskiej w II w. Założeniem mistyka jest szczególny kontakt pomiędzy Bogiem a człowiekiem, często przez samego Boga zainicjowany.

Prelegentka podkreśliła, że termin doświadczenie mistyczne pochodzi nie od łac. expĕrīmentŭm, a od expĕrĭentĭă  - doznanie, coś subiektywnego. Doświadczenie mistyczne to doświadczenie najbardziej wsobne.

Do doświadczeń mistyki zmysłów wewnętrznych należą wizje, a Hidegarda z Bingen (1098-1779) była właśnie wizjonerką. W okresie jej życia nastąpiło wielkie poruszenie w chrześcijaństwie, związane z wyprawami krzyżowymi (I i II),  oraz kulturowe – rozwój architektury, muzyki, piśmiennictwa.

Wtedy także zaczęły powstawać przy męskich – klasztory żeńskie. Do jednego z nich – Benedyktynek – trafiła Hildegarda jako 8-letnia dziewczynka. Została uformowana intelektualnie wg reguły benedyktyńskiej, a więc na Biblii i pismach Ojców Kościoła. I tą właśnie wiedzę przetworzyła później w swoich wizjach.

W 42 roku życia miała następującą wizję: ujrzała światło o sile płomienia i zrozumiała sens wszystkich pism religijnych, nadto usłyszała IMPERATYW – nakaz spisywania tego co słyszy i widzi ( tu mówczyni dodaje, że vĭsĭōnĭs to nie tylko ogląd, ale i słyszenie, a może głównie słyszenie oraz inne odczucia zmysłowe jakie towarzyszą wizji).

Hildegardę z Bingen można określić jako:

- wizjonerkę i profetyczkę, miała bowiem dwa rodzaje wizji: doktrynalne i profetyczne

- kompozytorkę, autorkę 78 pieśni o Bogu, Maryi, św. Urszuli

- osobowość charyzmatyczną

- autorkę niezwykłej ilości pism, w tym 300 zachowanych listów do różnych adresatów : papieży, biskupów i zwykłych ludzi.

Hildegarda - mistyczka określiła siebie samą jako „pióro niesione wiatrem i poddane woli Boga”

(w liście do św. Bernarda z Clairvaux). W czasie wizji nie traciła świadomości siebie, wizje spisywała

w słowach pochodzących bezpośrednio z nich. Nie przeżywała ekstazy, nie była mistyczną oblubienicą. Ten rodzaj doświadczenia mistycznego trwał w życiu Hildegardy ustawicznie przez

wiele lat.

Treści z wizji Hildegardy zostały obrazowo przedstawione na ilustracjach do jej dzieł. Niektóre z tych wspaniałych średniowiecznych iluminacji prelegentka pokazała na ekranie. Były to:

- wizja „Człowiek mikrokosmiczny” – jest to pierwsze przedstawienie tego motywu człowieka jako małego wszechświata

- „Człowiek kwadratowy” (Homo Quadratus), rozsławiony rysunkiem Leonarda da Vinci Człowieka witruwiańskiego ok. 1490 r.

- „Człowiek kolisty (Homo Circularis)

- motyw ekologiczny z wizji Hildegardy to „Płacz Natury” – Natura płacze, ponieważ jest niszczona, tu prelegentka uzupełniła tę informację niezwykle interesującym szczegółem, że jest to nawiązanie do VIII Księgi „Iliady” Homera – tzw. łac. aurea catena Homer:

„Łańcuch zwieście złocisty z niebiosów ku ziemi i wówczas chwyćcie na dolnym go końcu pospołu boginie z bogami: nie uradzicie mnie ściągnąć z niebiosów na ziemię, mnie, Dzeusa (…), lecz gdyby mnie zebrała ochota za łańcuch ten ciągnąć, wydźwignąłbym ja was razem z ziemią i razem z morzami” (Iliada 8,19—24 Homera, tł. Ignacego Wieniewskiego).

Łańcuch — drabina z Ziemi do Nieba. W mitologii greckiej przymocowany do tronu Zeusa, aby bóg mógł nim wciągnąć śmiertelników na Olimp.

Wykład został „brutalnie” (prowadzący bardzo ściśle trzymał się przeznaczonego czasu) przerwany, bo czas naglił, a prelegentka pozostawiła w słuchaczach niedosyt i pragnienie, aby jeszcze kiedyś wygłosiła wykład dotyczący Hiledegardy z Bingen, być może dotyczący też jej kompozycji.

Trzecim prelegentem dnia był dr hab. Krzysztof Polit - adiunkt na Wydziale Filozofii i Socjologii UMCS, który przybliżył zebranym „Mistyczne wątki w filozofii młodego Miguela de Unamuno”.

Dr Polit rozpoczął od powrotu do pytania o to, czy wszyscy mogą być mistykami (potencjalnie). Sam się z tym, że „wszyscy mogą” (stwierdzenie Jano) nie zgadza, uważając, że predysponowanie człowieka pozwalające  na bycie mistykiem – to dar Natury, coś, czego nie można się nauczyć.

Dr Polit nie chce wyrokować, co czy kto produkuje mistyczne przeżycia: Bóg, Szatan czy sam człowiek? To pytanie pozostało naturalnie bez odpowiedzi…

Ten wstęp jednakże zaprowadził dr Polita bezpośrednio do Miguela de Unamuno (1864-1936), który miał podobne doświadczenia mistyczne jak Blaise Pascal (1623-1662), kiedy mówił, że to nie „Bóg filozofów, tylko Bóg Izaaka i Abrahama”. / wg biografii Pascala „23 listopada 1654 roku usilne poszukiwania Boga, okupione bolesnym trudem, zostają zakończone. Pod wpływem lektury Ewangelii św. Jana, Pascal pisze na pergaminowej kartce znaczące słowa: "Ogień Bóg Abrahama, Bóg Izaaka, Bóg Jakuba, a nie filozofów i uczonych. Pewność. Pewność. Uczucie. Radość. Pokój. (...) Twój Bóg będzie moim Bogiem. Zapomnienie świata i wszystkiego oprócz Boga. Ten tylko Go znajdzie, kto pójdzie drogą wskazaną w Ewangelii"/.

Dr Polit charakteryzuje Unamuno, jako od dziecka obdarzonego skłonnościami do życia wewnątrz siebie, choć jak sam pisze, nie wywarły na nim wrażenia żadne wydarzenia religijne dzieciństwa, ani różaniec (zwłaszcza okropna dla małego chłopca konieczność jego odmawiania) ani Pierwsza Komunia. Ale już wtedy należał do Kongregacji św. Alojzego Gonzagi, gdzie widzi się go jako dziecko bardzo wrażliwe estetycznie i emocjonalnie, i ufne w doskonałość świata, dla którego tragizm śmierci i inne straszne doświadczenia są jeszcze niedostępne.

Kiedy rozpoczyna studia w wieku 18 lat, odkrywa „grzech pychy” – możliwość posługiwania się własnym rozumem (rătĭō) i tutaj następuje fascynacja tym rozumem i jego możliwościami ( dr Polit przywołał tu słynne „Sapere aude” Horacego, rozsławione jako dewiza oświeceniowa przez Kanta), które to fascynacje i możliwości potem przeklnie, uważając, że zabrały mu one te pierwsze odczucia

z Kongregacji , które uważał za najczystsze, proste, dające mu spokój wewnętrzny.

Czwartym i ostatnim, niestety, prelegentem był ks. dr hab. Ryszard Kozłowski – pracownik Zakładu Historii Filozofii i Filozofii Współczesnej Akademii Pomorskiej w Słupsku, który przejął za nieobecnego na Zlocie prof. Tadeusza Kobierzyckiego temat niezwykle frapujący

„Dewiacje mistycyzmu”.

Już na wstępie zawęził krąg omawianych „dewiacji”, wyrzucając zeń: sekty, grupy samobójcze itp.

Zastane definicje mistyki są bardzo różne, ale żadna z nich nie przybliża nas do istoty znaczenia tego terminu, więc ks. Kozłowski ucieka od wszystkich abstraktów, które te definicje ujmują i dochodzi do własnego określenia mistyki, które przedstawił na zakończenie wykładu.

Już określanie mistyki jest pewną dewiacją , bowiem jest to jakieś obdarowanie, wyrażone potem doktrynami, refleksjami itd. Ks. Kozłowski to personalista, a więc najważniejsza jest dla niego – osoba. Dewiacje, przy założeniu, że mistyka to doświadczenie bardzo proste, są zejściem z tego prostego szlaku, prostej drogi.

Jakież to mogą zatem być dewiacje?

  1. Dewiacje w zakresie samej osoby mistyka:

- fascynacja niezwykłością jako efektem, który odwraca od doświadczenia pierwotnego prostej drogi

- ucieczka w infantylizm

- symulowanie

- urojenia

- egzaltacje

- życie upojonego doznaniami

  1. Dewiacje w zakresie jego relacji z rzeczywistością :

- zerwanie kontaktu z rzeczywistością

- manipulacja

- tendencje fanatyczne

Aleksander Posacki – egzorcysta proponuje inne zestawienie cech pseudo-mistyka:

- bezosobowość

- teologia krzyża (grzech, krzyż, odkupienie), pseudo-mistyk uważa, że sam,  bez pomocy Boga

wydźwignie się z „łez padołu”

Ks. Kozłowski przywołał także słowa Tadeusza Kobierzyckiego z jego artykułu  „Percepcja i partycypacja – twórczość i religijność”, w którym stwierdza, że „ dzieła artysty mogą powstawać z lęku, nie z  przeżycia wartościowego”. Według Kobierzyckiego autentyczny artysta (ten, który tworzy) i mistyk (ten, który partycypuje) „wydobywa byt ludzki z nędzy, z procesów destruktywnych”.

Następnie ks. Kozłowski mówił jeszcze o dewiacjach „łaski” jako o paraliżujących władze osobowe człowieka, tu wymienił dwa prądy w Kościele katolickim :

- kwietyzm, który zakładał unicestwienie samego siebie i sprowadzenie do rzeczy, w której działa Bóg

- jansenizm, którego totalny rygoryzm także był bardzo destrukcyjny

Podsumowując ks. Kozłowski  określa dewiacje jako to wszystko, co zagraża pierwiastkowi osobowemu , który istnieje w człowieku.

Proponuje też nową definicję mistyki. Jest ona tym bardziej niezwykła, że pochodzi z „ducha muzyki” estońskiego kompozytora Arvo Pärt`a (ur. 1935). Utwory tego kompozytora zachwyciły ks. Kozłowskiego, a dodatkowo znalazł u niego te piękne słowa:

Mogę porównać moją muzykę do białego światła, które zawiera w sobie

wszystkie kolory. Jedynie pryzmat może rozdzielić kolory i sprawić, aby  się

ujawniły. Tym pryzmatem mogłaby być dusza słuchacza”

Stąd definicja mistyki ks. Kozłowskiego w nawiązaniu do słów kompozytora brzmi:

„BYĆ MISTYKIEM, to ROZSZCZEPIAĆ BIAŁE ŚWIATŁO na WIELE BARW” .

To rozszczepienie jest indywidualną percepcją świata zewnętrznego i wewnętrznego wyrażoną w języku jaki jest udziałem danego człowieka.

Prowadzący dr Piotr Skudrzyk zgrabnie podsumował ten wykład słowami: „wykład o dewiacjach odbył się w bardzo zdrowej atmosferze”, ale ponieważ w planie było zwiedzanie pałacu i safari z bizonami, dyskusje i podsumowanie przełożono na ostatnią przedobiednią godzinę.

g. 12 -13.30  zwiedzanie pałacu , safari z bizonami i sesja zdjęciowa z obrazami

Zarówno zwiedzanie wspaniałego i w wielu fragmentach zachowanego jeszcze w XIV-w. architekturze (podziemia, fragmenty murów i krużganków) pałacu, jak i oglądanie z pozycji „bezkrwawego łowcy” pięknych zwierząt, nie tylko bizonów, ale dzików, lam i strusi zrelaksowało wszystkich doskonale i w takim nastroju każdy zniósł na podjazd pałacowy dwa obrazy dr Gerarda Głuchowskiego, a sama Alicja Barcikowska obrazy własne, aby przed powrotem do Lublina zostały one jeszcze sfotografowane w rękach Zlotowców. Sesja zdjęciowa przeciągnęła się aż do bólu trzymających obrazy rąk, ale w atmosferze ogólnego zadowolenia. Był tylko jeden moment grozy, kiedy kilka osób usiłowało wziąć ten sam obraz Gerarda Głuchowskiego, albowiem przypadł im on najbardziej do serca. Na szczęście odbyło się bez większych animozji, a obrazy zostały zapakowane na odjazd. I to zapakowane tak, jak zostały przywiezione, co nigdy nie jest kwestią oczywistą…

g. 13.30 – 14.30 PODSUMOWANIE OBRAD

Obrady podsumowała prof. Jadwiga Mizińska, która z właściwym Jej wdziękiem uhonorowała wszystkich i podziękowała wszystkim i każdemu z osobna za udział.

ZLOT w KUROZWĘKACH – chyba X (oto jest pytanie?) – był  a b s o l u t n i e  w y j ą t k o w y – powiedziała. Spotkały się na nim Kultura i Natura. Temat wyjątkowy – na zamówienie Jana Jano Dareckiego – problematyka mistycyzmu w kulturze – okazał się być porywający dla wszystkich, zarówno referentów, jak i słuchaczy.

Z ust p. prof. pada POMYSŁ ZLOTÓW na ZAMÓWIENIE, czyli – zgłoszenia tematów.

Ten Zlot był absolutnie wyjątkowy, ponieważ doszły elementy zwierzeń, wyznań (element „augustiański”, jak dookreśliła go prof. Mizińska) . Po dniu pierwszym, tak niezwykłym, że wydawało się, że już nic mu nie dorówna, dzień drugi był równie niezwykły. „Co człowiek to styl” – tak wyglądał każdy wykład – stwierdziła prof. Mizińska.

/co potwierdziło słuszność słynnego zdania STYL to CZŁOWIEK

Dionizjusz z Halikarnasu (ok. 60 p.n.e., zm. po 7 p.n.e.) : „styl to człowiek” i jego słynna trawestacja, którą wygłosił przed audytorium Akademii Francuskiej w 1753 w  “Discours sur le style”  Georges – Louis Leclerc, Comte de Buffon (1707-1788) :  Le style c'est l'homme même /.

Każdy z referentów był inny. Charyzmatyczne wystąpienie Jana Jano i utalentowani słuchacze – propozycja Orderu Utalentowanego Słuchacza dla zespołu „Czerwony Tulipan” – przyjęta z aplauzem.

Piotr Skudrzyk określony przez prof. Mizińską jako „powściągliwy showman” otrzymał Diamentowy Medal za bycie świetnym prowadzącym.

Ażeby tyle dobra się nie zmarnowało – konkludowała prof. Mizińska, należy wszystko to opisać (co niniejszym czynię – I.S.), obfotografować (Fotografem Naczelnym Zlotu był Jan Jano, drugim – Jacek Zalewski) i wydrukować wszystkie wygłoszone i dodatkowo zgłoszone – referaty.

Ponieważ temat Zlotu był fascynujący, nastąpiła propozycja jego kontynuacji pod roboczym tytułem: FILOZOFIA DUCHOWOŚCI i kolejnego spotkania ok. 15.10.2012 r. (imieniny Zofii, sic!)

w Rajskiej Dolinie w Bieszczadach.

Na zakończenie, wśród braw, prof. Mizińska zaproponowała, aby nazwać kolejne Zloty –

„ Grupą Filozofów Wędrownych – Usługowych, przyjmujących zamówienia filozoficzne”. Nazwę przyjęto brawami.

Osobne podziękowania prof. Mizińska przekazała na ręce dr Moniki Kardaczyńskiej. Wspaniała organizacja i atmosfera całości Zlotu zostały od początku do końca wytworzone ręką, umysłem i sercem dr Kardaczyńskiej.  Dziękujemy za to wszyscy!

Obiad o godz. 14.30, po raz ostatni w pałacowej, bardzo gościnnej kurozwęckiej sali jadalnej, upłynął wśród miłych rozmów , a potem były już tylko pożegnania, uściski i przytulania, wymiana adresów i telefonów. Odjazd w deszczu potwierdzał, że smutno się było rozstawać, ale pozostaną przecież wspaniałe wspomnienia i nadzieja kolejnego Zlotu. Ostatnie spojrzenie na dwa cudowne platany

w Kurozwękach i … Zlot przeszedł do historii.  ZOBACZ FOTKI

- z notatek podczas Zlotu skrzętnie prowadzonych, spisała Iwona A. Siedlaczek