Zamiast polemiki Drukuj Email

Szanowny Panie Redaktorze,

Z wielkim niedowierzaniem przeczyta?am podpisane Pa?skim imieniem i nazwiskiem uwagi o przedziwnych bieszczadzkich metamorfozach. Cho? nie pad?o nazwisko ich adresata, nie tylko ja z przejrzystych aluzji domy?lam si?, ze chodzi o Jano-Jana Dereckiego. Bardzo to stara sztuczka jaszczurcza: krew wyssa?, ale dziurki nie zrobi?, musia? to pisa? stary dziennikarski wyga, tak ?eby w razie czego moc si? skry? za w?gie?.

Od lat czytam Pa?skie ksi?zki o Bieszczadach, znam chyba wszystkie, jakie dot?d wysz?y i uwa?am, ze uczyni? Pan wiele dla Bieszczadw, zw?aszcza za? dla szerzenia wiedzy o specyficznej odmianie Bieszczadnikw zakapiorach, Dzi?ki tym lekturom zda?am sobie spraw?, ze zwykle by?y to osoby o nader powik?anych biografiach, nim dotarli w Bieszczady, nierzadko zostawiali za sob? rozbite rodziny, sami pokrzywdzeni przez los, krzywdzili tez chc?cy czy mimo woli innych, w tym i najbli?szych. Mimo to ich p?niejsze dzieje sprawi?y, ze ich za Pana spraw? podziwiamy i kochany. Za to, jak potrafili si? boryka? ze swoj? przesz?o?ci?, czasem te? bieszczadzka tera?niejszo?ci?. Weszli do legendy, a legenda to nie hagiografia. Legenda nie wybiera sobie za bohaterw nieskalanie cnotliwych, lecz osoby obdarzone niepowtarzaln? fantazja. Wyobra?ni?, talentem czy pasj?.

My, zwykli ludzie nie jeste?my powo?ani do tego, ?eby ocenia?, s?dzi? i pot?pia? nikogo z naszych bli?nich.- nawet gdy sami prowadzimy nienaganne ?ycie.

Dlatego nie chce mi si? uwierzy?, ?eby cytowane wy?ej szydercze s?owa pochodzi?y z pa?skich ust ( i komputera), Zapewne jaki? pod?y osobnik podszy? si? pod Pana nazwisko, po to, ?eby zdezawuowa? ca?y dotychczasowy Pa?ski dorobek i zas?ugi dla Bieszczad.

Mam nadzieje, ze wyrazi Pan oburzenie, bo ofiar? tego niewybrednego oszczerstwa pad?a Osoba mojego Przyjaciela, Pustelnika Jano, ktrego szanuj? i ceni? zarwno za jego pi?kne albumy s?awi?ce urod? Bieszczad i Ludzi Bieszczad, jak i za sk?onno?? do g??bokiej refleksji filozoficznej i metafizycznej, o czym mia?am okazje przekona? si? wielokrotnie na organizowanych przeze mnie Zlotach Filozoficznych.

Znam go te? z tego, co dot?d uczyni? dla integracji ?rodowiska sk?adaj?cego si? z osb r?nych zawodw, zainteresowa?, talentw i pasji. Organizowane przez Niego Zloty Le?nych Ludzi to fenomen w skali kraju, godny na?ladowania w innych regionach. Niepowtarzalna atmosfera tych zlotw polega na ?yczliwo?ci, przyjazno?ci i wzbudzaniu wzajemnej sympatii osb, ktre wcze?niej si? nie zna?y, czemu s?u?? wyst?py artystyczne na wysokim poziomie i okazja do nieko?cz?cych si? rozmw. Przede wszystkim za? posta? Jano, cz?owieka niezwykle skromnego, uduchowionego, Wra?liwego na pi?kno, pe?nego empatii, promieniuj?cego mi?o?ci? do ludzi. To te w?a?nie Jego cechy przyci?gaj? do Niego ludzi nie tylko z bliska, ale i z bardzo daleka. W czasach, takich jak nasze, ziej?cych agresj?, podejrzliwo?ci?, nieufno?ci? jest rzecz? bezcenn? znale?? si? w takim klimacie ?yczliwo?ci i dobroci, jaka potrafi? wytworzy? Jano.

Wielka to szkoda, ze kto? podszywaj?cy si? pod Pa?skie nazwisko, o?mieli? si? publicznie go zniewa?y?. Ale mo?e to i dobrze Bo teraz, dzi?ki temu osobnikowi, Jano ma okazje przekona? si?, ilu ma przyjaci?, ktrzy s? tym zgorszeni i wzburzeni. Wsp?czujemy temu nieszcz?snemu cz?owiekowi, prawdopodobnie targanemu zawi?ci?.

A przecie? Bieszczady pomieszcz? nie tylko dwie, ale niezliczon? ilo?? wszystkich tych, ktrym le?y na sercu ich dobro.

Raz jeszcze dzi?kuj?c Panu za ksi?zki o Bieszczadach, wyra?am nadzieje ( i wiar?) ze zechce Pan publicznie wyja?ni? swj udzia? w tym przykrym i bolesnym dla mi?o?nikw Bieszczad wydarzeniu,

Z powa?aniem

Jadwiga Mizi?ska

Profesor UMCS w Lublinie