T Bochenski Opowiadanie Drukuj Email

Tomasz Boche?ski

Czu?e okrucie?stwo, okrutna czu?o??

Opowie?? z wn?trza Ksi?gi Przyjaci? JM

 

 

 

Ktrego? ranka Jadwiga[1], gdy le?a?a naga w ??ku z zamkni?tymi oczami, poczu?a delikatny s?odki zapach. Z jej p?pka wyrs? kremowobia?y kwiat o zmys?owych p?atkach. J?drek[2] wpad? w zachwyt, lecz nie by?o zgody w sprawie piel?gnacji. Jadwiga chcia?a podlewa?, J?drek podawa? napoje. Ela[3], ktrej doniesiono natychmiast o cudzie, przyby?a z aparatem fotograficznym i ?opatk?. Przesadzi?, przesadzi? wykrzykiwa?a z zazdro?ci?. Krzysiek Podn?ek[4], indolog w stanie skrytym, orzek? ?e to lotos i nazwa? zdarzenie znakiem Buddy. Ela zrobi?a zdj?cie i ukradkiem skropi?a kwiat wod?. Wtedy Jadwiga wci?gn??a brzuch wraz z lotosem. Rzucili si? na ni? i rozpruli scyzorykami. Kwiatu nie znale?li. Tylko J?drek znalaz? spink? od koszuli, ktr? Jadwiga po?kn??a dwadzie?cia lat temu. To nie by?a jego spinka.

- A wi?c Jadwiga oczekiwa?a dalszego ci?gu.

- A Wi?ckowska pracowa?a ze mn? w bieszczadzkiej szkole, gdzie by?em inspektorem rozwoju osobistego rozpocz?? J?drek. By?a otwart? kobiet?, na wszelkie nowo?ci. Ledwie pojawia?a si? nowa my?l, program, idea, zaraz Wi?ckowska j? zjada?a, bo zjada?a wszelkie pogl?dy. Nawet Otsz dyrektor szko?y mia? mniejszy apetyt. Ja te? zreszt? pochodz? z Otszy, Awi?ckw si? boj?. Otsze opowiadaj?, Awi?cki wch?aniaj? idee. Wi?ckowsk? te? rozpruli?my, kiedy wch?on??a etyk? westernu. Bez westernu nie da si? prze?y? w Bieszczadach.

Rozpruta Wi?ckowska podjudza?a nas.

- Pe?na jestem r?no?ci. Mam w sobie Lenina[5] w ko?ysce i lilijk?, kotwic? wolno?ci i okulary genera?a[6], czerwon? ksi??eczk? i bia?? ksi?g?, beret Che[7] i d?ugopis Lecha[8], hermeneutyk? i prohibicj?, Papie?a awangardy[9] i samego Papie?a[10], oraz wiele innych zmy?le?. Dlaczego nie poszukujecie? Prujcie! Oto no?yczki o d?ugich ramionach. Panie Otszu, przynie? Pan latark?. Poddam si? prze?wietleniu. Przypomnijcie mi, co po?kn??am jeszcze. Przecie? po?yka?am wszystkie wiary ?wiata tego. Tak d?ugo czeka?am na wiwisekcj?, na wasze drapie?ne r?ce, na wasze pomys?owe narz?dzia.

- Powiem tylko, ?e ka?dy znalaz? jaka? zgubion? ide?. Ja wzi??em sobie klasyczn? definicj? zmy?lenia.

- J?drusiu, to ja przecie? by?am t? Wi?ckowsk? przerwa?a Jadwiga.

- Ot? to niemo?liwe.

- A wi?c zobacz Jadwiga chcia?a co? pokaza?, brzuch, dokumenty, mo?e CV, ale nie zd??y?a. - Tam mo?e by? druga spinka stwierdzi? J?drek i zada? Jadwidze narkoz?, chocia? w?a?ciwie to nam by si? bardziej przyda?a.    

Ojciec[11] by? chory i wydawa?o mu si?, ?e umiera. Przynie? mi[12] nakaza? do szpitala ksi??ki. Tylko bez ?adnych okropie?stw, ?adnych chorb, katastrof, ?mierci, rozsta?, p?aczu, samotno?ci, smutku, melancholii. ?adnych pesymizmw.

Przeszuka?em bibliotek?, par? tysi?cy tytu?w. Znalaz?em kilka. Dwa Hrabale[13], jeden Steinbeck[14], dwa Timmermansy[15]. Zanios?em. A trzeba by?o przyprowadzi? Jadwig?.

Dwa dni p?niej spotka?y mnie tylko zarzuty. Jakim ty jeste? literaturoznawc?? Nie potrafisz sprosta? nawet tak prostym oczekiwaniom?! Wrci?em przybity ze szpitala, by czyta? Becketta, Ciorana i Camusa[16]. I O morderstwie jako jednej ze sztuk pi?knych de Quinceya[17].

W nocy przyszed?[18] do mnie, pod postaci? o?owianej mg?y, ?eby si? wy?ali?.

- Modl? si? do mnie, bo si? mnie boj?, Tomaszu. Tu, w ko?ciele ?w. Kazimierza[19] rwnie?. Setki zgrabnych ng, zmys?owych piersi. Modl? si?, by mnie nie by?o, bym si? nie objawia?, nie kara?, pozosta? ukryty. Ka?dej mszy s?ysz? te pro?by: Pozwl nam dalej grzeszy?, pozwl si? cieszy? grzechem, pozwl na nami?tno?? bez s?du. Od kiedy Panie si? wycofa?e? i nie karzesz, jeste?my szcz??liwi. Rozumiesz Tomaszu, modl? si? do mnie, ?ebym nie wraca?. Id? do ko?cio?a upewni? si?, ?e mnie nie ma, ?e nie panuj? i nie panowa?em. Kiedy szepcz? chleba naszego powszedniego, to o czym my?l? Tomaszu, o czym? O moje przyj?cie modl? si? tylko starcy, ktrzy niczego ju? nie pragn?.

Tak ?ali? si?, tak spowiada?, ?e omal nie udzieli?em Mu rozgrzeszenia.

- Tomaszu, ciekawe jak sko?czy si? ta awantura w Egipcie? rozpocz??a rozmow? Jadwiga.

- Ciekawe? O tym ju? si? nie dowiem, bo b?d? dwa metry pod ziemi?.

- Tomaszu, zapowiadasz swoje odej?cie od dwudziestu lat szybko policzy?a Jadwiga.

- Agnieszka[20] poprosi?a mnie, ?ebym jeszcze zaczeka?.

- Trudno, my te? poczekamy powiedzia?a za siebie i J?drka.

Wed?ug medycznych definicji Tomasz umar?, bo przesta?y pracowa? serce i mzg. Nadal jednak porusza?y si? jego usta i brzuch falowa? miarowo. Usta ob?artucha, g?ba wieloryba. Nie ustawa? przep?yw, cho? nic ju? w?a?ciwie nie powinno przep?ywa?. Jadwiga wsadzi?a w tomaszowe usta g?wk? sa?aty, jak sadzi si? kwiaty w ogrdku. Tomasz powoli wci?gn?? li?? po li?ciu, a potem ostatnim wysi?kiem wysun?? j?zyk. Po tej sinej ju? k?adce wysz?a biedronka i przechadza?a si? bulwarem warg. Troch? zielonej mazi zastyg?o w k?cikach. Potem usta si? zamkn??y, brzuch opad?. Tomasz wyda? z siebie ostatnie czkni?cie. Jadwiga upu?ci?a na pod?og? marchewk? i dwie rzodkiewki.

Wynaj??am[21] ochroniarzy, by pilnowali grobu. Rozumiem pani? powiedzia? ksi?dz[22] a mia? na my?li ?o?nierzy grobu pa?skiego. T? sam? wi?zank? mo?na zobaczy? na trzech pogrzebach, a sztuczn? to nawet na wi?cej ni? pi?ciu. Trzeba przynosi? irysy, kilogramy irysw z Ukrainy. Albo krwki. Bo ptasie mleczko ukradn? radzi?a s?odko Jadwiga. Loyola[23] twierdzi, ?e tak (cukierkowo) przemawiaj? anio?y.

Ta, co j? wczoraj jedli?my, to mia?a ?ycie. Nie pami?tam, ilu nas wesz?o do ?rodka, chyba dwudziestu. Nawet chrobotek czaszkowy si? wprosi?. Po jej wargach cudownie si? zje?d?a?o, g?adkich aksamitnych. A ta dzisiaj, co to w ogle jest? Puszcza! Biedactwo. Stawiamy pierwsze macki. Dziewicza ziemia. A? strach si? zapuszcza? w g??b. A ten jeszcze, nadgryziony. Jak tu mie? apetyt.

Piek?o literaturoznawcze. Albo filozoficzne. Nie wiem, nie ma napisw. Ma?y pokoik w bloku. Wyposa?enie p?ny Gierek. Nie mog? oczywi?cie uciec. Jacy? my?liciele dyskutuj? ca?y dzie? o r?nicy miedzy poezj? mi?osn? a erotyczn?. W s?siednim pokoiku inni k?c? si? o definicj? czu?o?ci. Kto? (Ela?) przechadza si? i bije dyskutuj?cych po g?owach podr?cznikiem logiki. Na balkonach g?o?niki nadaj? transmisje z innych sesji. Jadwiga (?) dok?ada do ognia dyskusji. Wsz?dzie rozpruci ludzie wywn?trzaj? si? ideami. T?skni? za Andrzejem Bobkowskim[24] i za innymi antyintelektualistami.

 


[1] Mizi?ska Jadwiga, profesora filozofii i pedagogiki stosowanej wsz?dzie. Ksi??na Empatii i Cyganerii Bosej.

[2] Sroka Andrzej, autor gaw?d w XII tomach (niewydanych w r?ce czytelnikw). Obdarzony zdolno?ci? teleportacji narracyjnej (w?. teleportatio fictionale).

[3] Ka?uszy?ska El?bieta, profesora filozofii nauki i nalewki. Pochodzi z magnackiej rodziny Kurnapolskich.

[4] Podn?ek Krzysztof, radca tajny Kaczych Do?w, filozof in statu nascendi.

[5] Lenin W.I., jedyny trup, ktry ?yczy szcz??cia m?odo?e?com. Konserwowany.

[6] Mo?e by? dowolny genera? w okularach.

[7] Guevara Che, podobno walczy? o sprawiedliwo??. Nie uda?o si?.

[8] Wa??sa Lech, jak wy?ej.

[9] Dowolny Papie? Awangardy.

[10] Dowolny Papie?.

[11] Mj Tata. Nie wierzy w medycyn?, literatur? i inne banalne pocieszenia. Da? mi na drugie Edyp.

[12] Ja, Boche?ski Tomasz, profesor literatury rzadkiej i nieczytanej. Zgin??em z r?k siepaczy (tzn. bohaterw tego tekstu).

[13] Hrabal Bohumil, autor optymistycznych powie?ci. Wyskoczy? przez okno szpitala. Po?miertnie wyda? komedi? ?winiobicie w Powa?czynie.

[14] Steibeck John, w chwili nieuwagi napisa? Tortill? Flat. W Polsce niestety nie przyj??a si? miara wina galon.

[15] Timmermans Feliks, posta? z obrazu Hieronimusa Boscha Ogrd rozkoszy ziemskich. Niewdzi?cznik - napisa? ksi??ki o Breughlu i Brouwerze.

[16] Beckett, Cioran i Camus, mnisi z zakonu czarnych braci sm?tnych. Praktykowali powrt do stanu sprzed zygoty.

[17] de Quincey Thomas, esteta i opiumista. Naturalnie, umar?.

[18] Pan Bg, kiedy? stwrca, wsp?cze?nie oskar?ony o zbudowanie Ko?cio?a, prze?ladowanie wykluczonych i molestowanie niewinnych. Widziany ostatnio w Epifanii Laickiej (niepotwierdzona wiadomo??).

[19] ?w. Kazimierz, patron Kuraka (dzielnica ?odzi). Prze?ladowany. Gwizdali na niego kibice na wszystkich stadionach.

[20] Kluba Agnieszka, doktora, teoretyczka literatury. Przygotowuje rozpraw? z poematem proz? i proz? ?ycia. S?dzi, ?e ja ?yj?.

[21] Moja Mama. Pilnuje domowego ogniska. Wierzy w higien? i porz?dek, teraz i potem.

[22] Janusz Jan, ksi?dz, autor zbioru Mowa pogrzebowa w pigu?ce. Obs?u?y? ponad 10 tysi?cy pogrzebw.

[23] Loyola Ignacy, jezu i ta. Autor ?wicze? duchowych, masochista (sam je stosowa?). Angelolog czwartego stopnia.

[24] Bobkowski Andrzej, napisa? z tysi?c stron w obronie zmys?owej urody ?ycia. Zabi? go tumor.